- Porażka 2:0 z Ukrainą wywołała burzę krytyki, a legendarny Jan Tomaszewski bezlitośnie ocenił grę reprezentacji Polski, nazywając taktykę "futbolowym samobójstwem".
- Wskazał na fatalne błędy taktyczne oraz indywidualne pomyłki bramkarza Marcina Bułki, otwarcie podważając jego zaufanie i miejsce w kadrze.
- Poznaj szokującą prawdę o stanie kadry: Tomaszewski bez ogródek nazywa ją "zbieraniną", a nie drużyną. Czy ma rację?
Reprezentacja Polski w piątkowy wieczór zawiodła oczekiwania kibiców, przegrywając we Wrocławiu z Ukrainą 0:2. Mimo że był to tylko mecz towarzyski, styl gry zespołu pozostawił wiele do życzenia. Błędy w obronie, nieskuteczność w ataku i kontrowersyjne decyzje taktyczne stały się głównym tematem pomeczowych analiz. Surowej oceny dokonał Jan Tomaszewski, który wprost nazwał strategię sztabu szkoleniowego "futbolowym samobójstwem".
- Przykro mi to mówić, ale taka jest prawda. Od meczu z Albanią gramy coraz gorzej pod tym sztabem szkoleniowym - rozpoczął ostro Tomaszewski.
Przeczytaj także: Reprezentacja Polski zaliczyła dwie wpadki. Ukraina to wykorzystała, słaby mecz kadry
"Futbolowe samobójstwo". Tomaszewski punktuje taktykę
Zdaniem legendarnego bramkarza największym grzechem sztabu szkoleniowego było wystawienie tylko jednego defensywnego pomocnika przeciwko tak silnemu rywalowi jak Ukraina. Jego zdaniem taka decyzja była skazana na porażkę i obnażyła wszystkie słabości polskiej drużyny w środku pola.
- Czy oni naprawdę nie rozumieją, że grając z Ukrainą, przeciwnikiem z zawodnikami wysokiej klasy, wychodzimy jednym defensywnym pomocnikiem? To jest dla mnie "futbolowe samobójstwo" i to się zemściło - uważa Tomaszewski. - Nie może grać dwóch rozgrywających, Zieliński i Szymański, kosztem defensywnego pomocnika. Żadna drużyna tak nie gra, bo najpierw trzeba zagrać z tyłu na zero.
Błędy Bułki i katastrofa w obronie. "Nie wolno tego robić"
Tomaszewski zwrócił również uwagę na fatalne błędy indywidualne, które kosztowały Polaków utratę bramek. Dostało się zarówno obrońcom, jak i bramkarzowi Marcinowi Bułce, który po długiej przerwie spowodowanej kontuzją wrócił między słupki.
- Przy nieuznanej bramce Bułka, zamiast wybić piłkę do boku, wypluł ją przed siebie i zawodnik ją dobił. Tego nie można zrobić - analizuje były reprezentant Polski. - Przy drugiej bramce, kiedy jest centra po ziemi, bramkarz musi to przeciąć, a ta piłka przeszła dwa metry od bramki i Jarmołenko strzelił do pustej siatki. Nie wolno tego robić.
Krytyka spadła także na Arkadiusza Pyrkę oraz nieskutecznych napastników.
- Jak nie strzela Pietuszewski, to tracimy bramkę. Jak nie strzela Świderski, to oni się z nami bawią, bo mają jedną bramkę w zapasie - podsumował Tomaszewski.
Zobacz też: Byliście na meczu Polska - Ukraina? Mamy gigantyczną galerię zdjęć kibiców! Znajdźcie się na ZDJĘCIACH
Powrót Szczęsnego jedynym ratunkiem? "Nie mam zaufania do Bułki"
Po serii błędów Tomaszewski otwarcie zakwestionował, czy Marcin Bułka jest odpowiednim kandydatem na pierwszego bramkarza reprezentacji. Jego zdaniem w obecnej sytuacji drużynie potrzebny jest spokój i doświadczenie, które mógłby zapewnić Wojciech Szczęsny, nawet jako rezerwowy.
- Po dzisiejszym meczu nie mam zaufania do Marcina Bułki. Absolutnie nie - stwierdził kategorycznie. - W tej sytuacji, kiedy trzeci mecz gramy katastrofalnie, nie wiem, czy nie przydałaby się nie tylko gra, ale sama obecność Wojtka Szczęsnego. On przy swoim doświadczeniu daje pewność, a zaufanie do niego mają najlepsi piłkarze świata.
Na koniec Tomaszewski gorzko podsumował obecny stan kadry, nazywając ją "zbieraniną", a nie drużyną.
- Drużyny buduje się, mając szkielet 8-9 zawodników, a my mamy do wstawienia 6 czy 7. Niektórzy pierwszy raz się na boisku spotkali. To nie jest drużyna, tylko zbieranina. Od trzech meczów nie mamy drużyny narodowej - zakończył Jan Tomaszewski.
