Wiosenna część sezonu PKO BP Ekstraklasy zaczęła się dla Lecha nieudanie. W pierwszej kolejce po zimowej pauzie Kolejorz przegrał na własnym stadionie z Lechią Gdańsk 1:3, a rozmiary porażki mogły być jeszcze większe, gdyby nie skuteczne interwencje Mrozka.
Golkiper Lecha dał o sobie znać również w wyjazdowym meczu z Piastem. W pierwszej połowie Luis Palma zagrał piłkę ręką we własnym polu karnym, a po analizie VAR sędzia Jarosław Przybył wskazał na jedenasty metr. Do karnego podszedł Patryk Dziczek, jednak Mrozek dobrze wyczuł jego zamiary i obronił strzał.
Robert Lewandowski kupił jacht! [Zdjęcia]
W rozmowie w przerwie meczu na antenie Canal+ Sport 25-letni bramkarz przyznał, że kierunek interwencji był wcześniej zaplanowany. Zapytany o rozegranie piłki od tyłu przez Lecha, odpowiedział z rozbrajającą szczerością:
– Sam nie wiem. Trochę improwizacji, trochę mamy przygotowane, ale na razie wychodzi to średnio, jak mam być szczery – rzucił w biegu Mrozek.
ZOBACZ TEŻ: Wisła Kraków ma autostradę do Ekstraklasy? Jakub Błaszczykowski mocno studzi nastroje
Choć zapewne nie miał takiego zamiaru, tą wypowiedzią nie wystawił najlepszego świadectwa sztabowi szkoleniowemu poznańskiego zespołu.