- Piotr Urban, ekspert od hiszpańskiej piłki nożnej, uważa, że Robert Lewandowski nadal jest kluczowym graczem FC Barcelony i numerem 1 na pozycji napastnika.
- Urban argumentuje, że w najważniejszych meczach to Lewandowski wychodzi w podstawowym składzie, a Ferran Torres jest jego zmiennikiem.
- Syn selekcjonera Jana Urbana radzi, by nie wyciągać pochopnych wniosków na temat pozycji Lewandowskiego w klubie na podstawie meczów z mniej wymagającymi rywalami, takimi jak Elche.
Robert Lewandowski odnalazł się w kadrze Jana Urbana
Robert Lewandowski - czy się to komuś podoba, czy nie - cały czas jest filarem zarówno reprezentacji Polski, jak i FC Barcelona. Co prawda, nieustannie mówi się o tym, że kapitan naszej reprezentacji po zakończeniu sezonu 2025/26 opuści klub z Katalonii, ale na razie cały czas trudno wyobrazić sobie Barcelonę bez niego. Z potencjału "Lewego" doskonale zdaje sobie też sprawę Jan Urban. Selekcjoner reprezentacji Polski tuż po objęciu stanowiska skontaktował się napastnikiem i nakłonił go do powrotu do kadry (Robert Lewandowski zrezygnował z gry w drużynie narodowej za kadencji Michała Probierza). Już pod wodzą Jana Urbana "Lewy" ponownie odnalazł się w reprezentacji, trzykrotnie trafiając do siatki w meczach eliminacji mistrzostw świata (z Finlandią, Litwą i Maltą). Roberta Lewandowskiego docenia też Piotr Urban, syn selekcjonera.
Piotr Urban o Robercie Lewandowskim. "Dla mnie sytuacja na środku ataku FC Barcelony jest klarowna"
Ekspert - w rozmowie z portalem Sportowe Fakty WP - jasno daje do zrozumienia, że opowieści o tym, że Robert Lewandowski ma słabą pozycję w klubie, można włożyć między bajki. Syn Jana Urbana ma konkretne argumenty.
Dla mnie sytuacja na środku ataku FC Barcelony jest klarowna. Odnoszę wrażenie, że Robert Lewandowski nadal jest numerem 1, a Ferran Torres zmiennikiem. Wystarczy spojrzeć na losy najważniejszych spotkań. W nich na plac gry w podstawowej jedenastce wybiega "Lewy", nie Hiszpan
- zauważył Piotr Urban. Mimo że ostatnim meczu ligowym z Elche to Ferran Torres wybiegł na bosko w podstawowej jedenastce, a Robert Lewandowski zagrał tylko pół godziny, syn selekcjonera radzi nie wyciągać "zbyt daleko idących wniosków, tym bardziej na przykładzie meczów z rywalami pokroju Elche".
W takich spotkaniach fantazja ponosi pozostałych piłkarzy, którzy pozwalają sobie na więcej. Robert pojawił się dopiero w drugiej części spotkania, wtedy trudniej wejść w mecz. Dla mnie tego typu pojedynki nie są w żaden sposób miarodajne
- podsumował Piotr Urban.
Galeria: Robert Lewandowski na lotnisku z torbami