- Jakub Kamiński powraca na europejskie salony, by zmierzyć się ze swoim byłym klubem w kluczowym meczu Ligi Europy.
- Pomocnik Benfiki błysnął, notując gola i asystę w meczu z Milanem.
- Czy "Kamyk" okaże się katem dla "Kolejorza" i udowodni swoją wartość?
Kamiński wypromował się w Lechu, któremu zawdzięcza najwięcej. Zawsze podkreślał, jak poznański klub jest dla niego ważny. Od tego sezonu jest piłkarzem Benfiki. W jej barwach błysnął w wygranym meczu z Milanem na San Siro, w którym zanotował asystę i gola.
- Grać na tak legendarnym stadionie, w takim klubie jak Benfica, bardzo dużo waży - opowiadał Kamiński we vlogu „Łączy nas piłka”. - To było naprawdę coś pięknego. Historyczne wydarzenie, bo po meczu dowiedziałem się, że Benfica nigdy nie wygrała z Milanem. To zostanie ze mną do końca życia - zaznaczył.
Występ Kamińskiego został wtedy doceniony przez kolegów z portugalskiego giganta. Ich zachowanie zrobiło na nim ogromne wrażenie. Poczuł, że bardzo na niego liczą.
- Gest Joao Palhinhi był super - ocenił wtedy Kamiński. - Takie wypchnięcie i pokazanie, że to jest mój moment. To była ważna bramka na 2:0, która uspokoiła mecz. Po meczu Tomas Araujo wypchnął mnie do kibiców, żebym dostał brawa. Takie małe gesty, ale tego się nie zapomina. To pokazuje, że najważniejsza jest Benfica. Nieważne, kto w jakim jest momencie, ale może się przydać, żeby zespół osiągnął sukces - tłumaczył.
Występ z Milanem to był miły akcent, ale jednak powodów do zadowolenia w Benfice nie miał za wiele. Nie grał, a na domiar złego z ostatniego zgrupowania reprezentacji Polski wrócił z kontuzją, której doznał w meczu z Bośnią i Hercegowiną w Lidze Narodów. Od tego momentu pauzował. Po raz pierwszy na ławce zasiadł w meczu z Gil Vicente w Pucharze Ligi. Za to w kolejnym spotkaniu ligowym z zespołem Alverca wszedł w końcówce na minutę.
Jesus Imaz dobił do setki w Jagiellonii. Jubileuszowy gol hiszpańskiej legendy
Podczas zgrupowania kadry Kamiński zapowiadał, że będzie robił wszystko, aby przekonać do siebie trenera Benfiki. Ale plany popsuła mu wspomniana kontuzja.
- Nie każdy może sobie pozwolić na to, żeby grać dla takiego klubu jak Benfica – wyjaśniał Kamiński. - Cieszę się, że jestem w takim miejscu, w tak ogromnym klubie, bo może mi to wyjść tylko wyłącznie na dobre - zaznaczył.
Lech znów podkręcił tempo. Mistrz Polski odprawił Wisłę Kraków i ucieka konkurencji w lidze
Do tej pory dorobek polskiego pomocnika to osiem meczów, gol i dwie asysty we wszystkich rozgrywkach.
- Będę starał się o to, żeby regularnie występować, co nie jest łatwe przy takiej konkurencji - zapowiadał. - Lubię wyzwania, lubię stawiać sobie wysokie cele. I takim celem jest regularne granie w Benfice, do czego będę z całych sił dążył - zadeklarował wtedy Kamiński.
Bartosz Nowak rozstrzelał Widzew. Kapitan GKS z hat-trickiem, będzie powołanie do kadry?
