Koszmarny wieczór polskiego bramkarza w Lidze Mistrzów. Manchester City się uratował, wszystko mógł zmienić polski piłkarz

Już od pierwszych minut było jasne, że Radosław Majecki będzie miał ręce pełne roboty na San Siro. Jego AS Monaco przegrało w Mediolanie z Interem 0:3, większość spotkania grało w osłabieniu, a polski bramkarz był pod ciągłą presją mistrzów Włoch. Naporu Manchesteru City nie wytrzymali za to Belgowie. Ekipa Club Brugge, choć prowadziła do przerwy, przegrała na Etihad z Manchesterem City. Mistrzowie Anglii rzutem na taśmę wywalczyli awans do fazy play-off Ligi Mistrzów.

Radosław Majecki
Autor: ALBERTO PIZZOLI/AFP/ East News

Już w 4. minucie Inter dostał prezent od piłkarzy AS Monaco. W polu karnym drużyny z Księstwa faulowany był Marcus Thuram, a jedenastkę (niepewnie) wykorzystał Lisandro Martinez. Stojący w bramce AS Monaco Radosław Majecki prawie obronił strzał Argentyńczyka. Już w 12. minucie z boiska wyleciał stoper ASM Christian Mawissa. Klub z Ligue 1 do końca spotkania grał w osłabieniu, a Inter nie miał problemu z wykorzystaniem przewagi jednego zawodnika. Co chwila nękał "szesnastkę" Majeckiego, ale Polaka zdołał pokonać jeszcze dwukrotnie. Przy stanie 3:0 dla Interu - wielu piłkarzy Simone Inzaghiego zaczęło seryjnie marnować kolejne okazje. W wielu momentach AS Monaco wychodziło obronną ręką, właśnie dzięki Majeckiemu.

ZOBACZ: Pożar pod stadionem Manchesteru City! Co z meczem Ligi Mistrzów?

Nie było jednak "polskiego meczu" na San Siro. Cały mecz na ławce rezerwowych Nerazzurrich spędził Piotr Zieliński. Dwóch Polaków zobaczyliśmy w meczu Barcelony z Atalantą. Wojciech Szczęsny stracił dwie bramki (mógł trzy, ale... znów uratował go VAR i minimalny spalony na jakim był Davide Zappacosta). Robert Lewandowski tym razem nie trafił do siatki, zszedł w 69. minucie.

Skuteczność odzyskali piłkarze Manchesteru City. Dopiero po przerwie. Przed zmianą stron to Club Brugge sensacyjnie prowadził na Etihad. Każdy inny wynik niż zwycięstwo mistrzów Anglii - wyrzucał City z Ligi Mistrzów już na etapie fazy ligowej. Anglicy jednak podnieśli się i Simona Mignoleta pokonali aż trzy razy (choć raz zrobił to piłkarz Brugii, kierując piłkę do własnej bramki). W 70. minucie na murawie Etihad Stadium pojawił się Michał Skóraś, ale polski skrzydłowy Brugii nie odmienił losów rywalizacji. 

ZOBACZ: Wielkie problemy Matty'ego Casha. Nagle wyłączył się z gry, trener musiał zareagować

Rozmowa z Marcinem Animuckim, prezesem Ekstraklasa S.A. | 2025-01-29