- Finał Ligi Mistrzów w Budapeszcie zakończył się konkursem rzutów karnych, rozstrzygając zacięty bój Arsenalu z Paris Saint-Germain.
- Arsenal szybko objął prowadzenie po golu Havertza, lecz PSG wyrównało z jedenastki, a dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia.
- Odkryj, czyj decydujący błąd w serii jedenastek zapewnił PSG obronę tytułu i pogrążył "Kanonierów" w rozpaczy!
Od euforii do dramatu. Horror w Budapeszcie
Wszystko zaczęło się po myśli Arsenalu. Już w 6. minucie stadion eksplodował radością po potężnym uderzeniu Kaia Havertza. Niemiec, który już raz dał triumf w finale Ligi Mistrzów (w barwach Chelsea), wydawał się prowadzić "Kanonierów" do upragnionego trofeum. Paryżanie, choć statystycznie dominowali, przez długi czas bili głową w mur. Posiadanie piłki i liczba strzałów nie przekładały się na wynik.
Przeczytaj także: Ma setki tysięcy fanów, wyszła za polskiego piłkarza! Ślub wzięli w tajemnicy
Dopiero w drugiej połowie los się do nich uśmiechnął. Faul w polu karnym na Chwiczy Kwaracchelii i sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł zdobywca Złotej Piłki, Ousmane Dembele, i z zimną krwią doprowadził do wyrównania. Mimo kilku szans z obu stron, dogrywka również nie wyłoniła zwycięzcy. Kibice na stadionie w Budapeszcie wiedzieli, że czeka ich prawdziwa wojna nerwów.
Szalona radość i morze łez. Trener podrzucany w powietrzu!
Seria rzutów karnych to zawsze loteria, w której kluczową rolę odgrywa psychika. Najpierw pomylił się Eberechi Eze z Arsenalu, ale chwilę później David Raya obronił strzał Nuno Mendesa i wszystko zaczęło się od nowa. Napięcie sięgało zenitu, a decydujący okazał się ostatni strzał. Brazylijczyk Gabriel, filar obrony Arsenalu przez cały sezon, nie wytrzymał presji i posłał piłkę nad poprzeczką.
W tym momencie stadion oszalał. Piłkarze PSG utonęli w objęciach, a po murawie polały się łzy szczęścia. Trener Luis Enrique, architekt tego sukcesu, był podrzucany w powietrze przez swoich zawodników. Z drugiej strony widać było obraz rozpaczy – załamani gracze Arsenalu padali na murawę, nie mogąc uwierzyć w to, co się stało.
- To niewiarygodne. Rok po roku. Od początku sezonu trener powtarzał nam, że wygrać jest trudno, a wygrać dwa razy z rzędu - jeszcze trudniej - mówił po meczu wzruszony kapitan PSG, Marquinhos.
Zobacz też: PSG znów na szczycie Ligi Mistrzów! Łzy Arsenalu, wielki dramat w samej koncówce!
Paryżanie obronili tytuł jako drugi klub w historii Ligi Mistrzów, dołączając do Realu Madryt. Dla Arsenalu to historyczna porażka – przeszli całą edycję bez przegranej, a i tak wracają do Londynu z pustymi rękami. Taki jest futbol – piękny i brutalny zarazem.