Transfer Roberta Lewandowskiego do Chicago Fire to bez wątpienia najważniejszy ruch letniego okna transferowego z perspektywy polskich kibiców. Po czterech latach w Barcelonie kapitan reprezentacji Polski rozpoczyna nowy etap w swojej bogatej karierze i spełnia dawno wyznaczony cel o grze w amerykańskiej MLS, gdzie czekają go starcia z gwiazdami pokroju Leo Messiego czy Antoine'a Griezmanna. Lewandowski z miejsca stanie się drugim najlepiej zarabiającym piłkarzem w lidze, ale hitowy transfer Chicago Fire wydaje się na razie nieco zmarnowany z perspektywy marketingowej.
Ile zarobi Robert Lewandowski w Chicago Fire? Miliony dolarów! "Drugi po Messim"
Wydało się, jak Amerykanie przywitają Roberta Lewandowskiego w Chicago Fire
Na oficjalnych profilach MLS próżno szukać materiałów podobnych do tych, które pamiętamy z przenosin Lewandowskiego do FC Barcelony. "Piękne wideo zapowiadające drugą część sezonu: są gwiazdy, także nowe jak Griezmann, ale Robert Lewandowski jeszcze się nie załapał" - informuje chociażby dziennikarz Adam Kotleszka. Ale prawdziwym strzałem w stopę wydaje się decyzja samego Chicago Fire.
Jak podaje TVP Sport, nowy klub Polaka rozpocznie jeden z najważniejszych dni w swojej historii od otwartego na 15 minut treningu o godzinie 17:15 czasu polskiego (10:15 lokalnie). Kluczowym punktem ma być po prostu konferencja prasowa - zaplanowana na 20:30 w Polsce, czyli zaledwie pół godziny przed rozpoczęciem półfinału mundialu Francja - Hiszpania! Amerykanie tak naprawdę sami pozbawili się uwagi całego piłkarskiego świata, którą powinno wywołać prezentowanie gracza formatu Lewandowskiego. Obok niego mają usiąść dyrektor klubu ds. piłki nożnej oraz trener Gregg Berhalter.