- Jan Tomaszewski ostro krytykuje trenera Barcelony, Hansiego Flicka, za "ośmieszenie się" i fatalne przygotowanie fizyczne drużyny.
- Legendarny bramkarz twierdzi, że niemiecki szkoleniowiec "zajechał" kluczowych piłkarzy, stosując nieodpowiednie metody treningowe.
- Zaskakująca diagnoza Tomaszewskiego: Robert Lewandowski jako jedyny w Barcelonie nie jest przemęczony. Dowiedz się dlaczego!
Flick w końcu to zobaczył. "Ośmieszył się"
Zdaniem Jana Tomaszewskiego, ostatnie wyniki Barcelony, w tym dotkliwa porażka 0:4 z Atletico Madryt w Pucharze Króla, są efektem fatalnego przygotowania fizycznego. Legendarny bramkarz uważa, że trener Hansi Flick potrzebował pół roku, by dojść do wniosków, które dla wielu obserwatorów były oczywiste od dawna.
- Co myśmy pół roku temu mówili? Pan Niemiec, wybitny specjalista, któremu ja bym podziękował za pracę pół roku temu, teraz powiedział: oni są cholera chyba zmęczeni. To jemu pół roku potrzebne było na to, co myśmy widzieli pół roku temu - ironizuje Tomaszewski.
Przeczytaj także: Jan Tomaszewski bez litości dla Flicka. "Powinien wylecieć pół roku temu!"
Były reprezentant Polski nie ma wątpliwości, że przyznając się do zmęczenia drużyny, niemiecki szkoleniowiec sam wystawił sobie fatalne świadectwo.
- Ośmieszył się w tym momencie Flick, mówiąc sam to, że widać, że oni są zmęczeni. Czy on naprawdę, nie wiem, z księżyca spadł? On ma 30 zawodników, w tym 25 reprezentantów różnych krajów i trzeba dawkować, trzeba po prostu zmieniać tę drużynę. A on jedzie, dopóki ich nie zajedzie. Pedriego zajechał, Gaviego zajechał, Raphinhę zajechał - grzmi ekspert.
"Niemiecki kierat" zajechał piłkarzy. Tomaszewski ma gotowy plan ratunkowy
Jan Tomaszewski od miesięcy powtarzał, że metody treningowe stosowane przez Flicka nie są odpowiednie dla wszystkich zawodników. Jego zdaniem tzw. „niemiecki kierat” sprawdza się w przypadku piłkarzy, którzy muszą nadrabiać braki techniczne siłą i wytrzymałością, ale jest zabójczy dla wirtuozów.
- Mówiliśmy, że niemiecki trening jest dobry dla polskich zawodników, dla czeskich, dla tych krajów takich wschodnich, natomiast nie jest dobry dla zawodników brazylijskich, argentyńskich, technicznych. Dlaczego? Bo my musimy nadrabiać te braki techniczne. Ale oni nogi trzymają w smole, ta piłka się klei nieprawdopodobnie - tłumaczy.
Zobacz też: Jan Tomaszewski nie wytrzymał po Gali Mistrzów Sportu. Mówi o skandalu i Idze Świątek. "Robią z nas idiotów"
Według Tomaszewskiego, Barcelona potrzebuje natychmiastowego „resetu”. Ma nawet gotowy plan, jak go przeprowadzić.
- Ten reset polega właśnie na tym, co myśmy mówili. Oczywiście te wolne dwa dni bardzo dobrze ze wskazaniem na góry, a w tej chwili on powinien trenować tenis nożny, w lesie robić przebieżki takie żartobliwe, żeby atmosferę stworzyć w zespole, i bardzo dynamiczny, ale krótki trening na siłowni - proponuje.
A co z Lewandowskim? Zaskakująca diagnoza Tomaszewskiego
Podczas gdy większość gwiazd Barcelony zdaniem Tomaszewskiego jest przemęczona, jego diagnoza dotycząca Roberta Lewandowskiego jest zupełnie inna. Uważa on, że kapitan reprezentacji Polski jako jedyny jest przyzwyczajony do tak ciężkich obciążeń po latach spędzonych w Bundeslidze.
- Robert nie jest zajechany. Dlaczego? Dlatego, że Robert przez 8 czy 9 lat trenował w kieracie niemieckim. On w tej chwili jest naprawdę jedynym zawodnikiem nieprzemęczonym i to widać po jego grze, że wchodzi na podmęczonego przeciwnika - analizuje Tomaszewski.
Jego zdaniem nadchodzący mecz z Levante będzie dla Barcelony łatwą przeprawą, ale prawdziwym testem zresetowanej drużyny będzie starcie z Atletico Madryt 3 marca. Jeśli plan naprawczy Flicka zadziała, zdaniem Tomaszewskiego Katalończycy są w stanie odrobić nawet czterobramkową stratę.