Pierwszy półfinałowy mecz Pucharu Króla rozpoczął się fatalnie dla Barcelony. Już w 6. minucie Eric Garcia zanotował samobójcze trafienie i Atletico Madryt wyszło na prowadzenie. Niesieni żywiołowym dopingiem gospodarze nie zamierzali zwalniać tempa. Osiem minut później na tablicy wyników było już 2:0, a bramkę zdobył Antoine Griezmann. Barca miała ogromne problemy z agresywnie grającym przeciwnikiem. W efekcie w 33. minucie było już 3:0, a z gola cieszył się Ademola Lookman! W tym momencie trener Hansi Flick postanowił sięgnąć po Roberta Lewandowskiego siedzącego na ławce, ale wejście Polaka pod koniec pierwszej połowy niewiele zmieniło.
Liga Narodów: Polska poznała rywali! Po spadku zagramy w dywizji B
Puchar Króla: FC Barcelona rozbita przez Atletico w półfinale
Kilka minut po wejściu Polaka było już zresztą 4:0. W doliczonym czasie pierwszej połowy Julian Alvarez zadał nokautujący cios, na który Barcelona nie była w stanie odpowiedzieć. Tylko kilka minut po przerwie dało nadzieję kibicom - w 52. minucie ucieszyli się z gola Pau Cubarsiego, ale przedwcześnie. Obrońca Barcelony odnalazł się w zamieszaniu w polu karnym, a pierwotnie asysta została zapisana Lewandowskiemu, tyle że po długiej analizie VAR sędziowie odgwizdali spalonego. Ta decyzja była gwoździem do trumny gości, którzy nie potrafili przebić się przez zasieki Atletico.
Złe emocje udzieliły się im w końcówce - Eric Garcia wyleciał z boiska z czerwoną kartką, a w wyniku przepychanek sędzia rozdał kilka żółtych kartek. Sytuacja na boisku nie uległa już zmianie, i to Atletico było bliżej gola na 5:0 w trakcie 10 doliczonych minut! Nadzieją Barcelony pozostaje rewanż na Camp Nou, który odbędzie się 3 marca. Odrobić czterobramkową stratę z Atletico będzie jednak naprawdę ciężko.