- Jan Tomaszewski bezlitośnie ocenia pracę Hansiego Flicka w Barcelonie, twierdząc, że "Pan Niemiec zajechał tę Barcelonę".
- Legendarny bramkarz sugeruje, że Robert Lewandowski powinien wchodzić na boisko na "podmęczonego przeciwnika", bo "nie ma siły na 90 minut".
- Tomaszewski uważa, że dla Barcelony liczy się tylko sukces w Lidze Mistrzów, a Puchar Króla i mistrzostwo Hiszpanii nie mają większego znaczenia.
- Czy kontrowersyjne opinie Tomaszewskiego znajdą odzwierciedlenie w wynikach? Przeczytaj cały artykuł, aby poznać szczegóły.
Lewandowski na ławkę? "Nie ma siły na 90 minut"
Robert Lewandowski w ostatnim meczu z Mallorcą znów wpisał się na listę strzelców, ale Jan Tomaszewski studzi entuzjazm. Były reprezentant Polski uważa, że gol był w dużej mierze dziełem przypadku i dowodem na wciąż niezawodny instynkt Polaka, a nie wynikiem wybitnej akcji.
- Dlaczego Robert tam był? Właśnie dlatego, że on ma tego nieprawdopodobnego nosa - analizuje Tomaszewski, krytykując przy tym ekspertów, którzy jego zdaniem tworzą bajki na temat tej bramki.
Przeczytaj także: Jan Tomaszewski grzmi po medalu Tomasiaka! Wskazał prawdziwych autorów sukcesu
Zdaniem legendarnego bramkarza, wiek i obciążenia robią swoje, a kapitan naszej kadry powinien być inaczej wykorzystywany przez trenera.
- Robert wiadomo, że już nie ma w tej chwili siły na 90 minut gry. Powinien wchodzić na podmęczonego przeciwnika - uważa Jan Tomaszewski.
"Pan Niemiec zajechał tę Barcelonę"
Głównego winowajcę obecnej, nierównej formy Barcelony, Tomaszewski widzi w jednej osobie – trenerze Hansim Flicku. Jego zdaniem niemiecka myśl szkoleniowa kompletnie nie pasuje do specyfiki zawodników z południa Europy i Ameryki Południowej.
- To jest sprawa pana Niemca, który moim zdaniem zajechał tę Barcelonę i oni w tej chwili grają na 50% swoich możliwości - grzmi legenda polskiej piłki. - Inaczej się trenuje niemieckie zespoły, czy angielskie, bo tam biegają od szesnastki do szesnastki.
Zobacz też: Jan Tomaszewski nie wytrzymał po Gali Mistrzów Sportu. Mówi o skandalu i Idze Świątek. "Robią z nas idiotów"
Tomaszewski przywołał anegdotę ze spotkania z Kazimierzem Deyną, który opowiadał o morderczych treningach w Anglii. Uważa, że narzucenie takiego reżimu piłkarzom Barcelony doprowadziło do fali kontuzji mięśniowych, które dziesiątkują zespół.
Puchar Króla bez znaczenia. Liczy się tylko jedno
Choć przed Barceloną walka o finał krajowego pucharu, Jan Tomaszewski jest przekonany, że to trofeum, podobnie jak mistrzostwo Hiszpanii, nie ma w tym sezonie większego znaczenia. Według niego jedynym sprawdzianem dla Flicka i jego drużyny będzie postawa w europejskich pucharach.
- Mistrzostwo się nie liczy. Puchar Króla się nie liczy. Liczy się tylko i wyłącznie Liga Mistrzów - kategorycznie stwierdza Tomaszewski. - Jeśli on nie zresetuje tych zawodników do finału Ligi Mistrzów, to może być bardzo źle - ostrzega, dodając, że jeśli Barcelona nie sięgnie po Puchar Europy, będzie to wyłącznie wina niemieckiego trenera.