- Kacper Tomasiak zdobył srebrny medal na igrzyskach, co legendarny bramkarz Jan Tomaszewski uznał za efekt przemyślanej strategii.
- Tomaszewski podkreśla kluczową rolę Adama Małysza i sztabu szkoleniowego, którzy podjęli decyzję o rezygnacji Tomasiaka z mistrzostw świata w lotach.
- Były reprezentant Polski skrytykował również niepotrzebną wojnę o stroje, uznając ją za drugorzędną kwestię.
- Co jeszcze Jan Tomaszewski powiedział o szansach Polski na kolejne medale i dlaczego uważa, że to dopiero początek?
Występ Kacpra Tomasiaka na normalnej skoczni rozbudził emocje polskich kibiców. Młody zawodnik wytrzymał presję i sięgnął po srebro, ustępując jedynie Niemcowi. Jan Tomaszewski, który z uwagą śledził olimpijskie zmagania, nie krył zachwytu, podkreślając, że to sukces wielu osób.
Genialna decyzja dała medal
Zdaniem Tomaszewskiego kluczowa dla medalu była decyzja o odpuszczeniu przez Tomasiaka mistrzostw świata w lotach narciarskich. Zamiast rywalizować na mamucim obiekcie, 19-latek w spokoju przygotowywał się do igrzysk na normalnej skoczni, co przyniosło spektakularny efekt.
- To nie tylko radość, to wielka radość! Jest to wielki sukces Adama Małysza i sztabu szkoleniowego. Tomasiak nie był na lotach narciarskich i bardzo dobrze, bo po co on tam miał jechać? - uważa Tomaszewski.
Przeczytaj także: Leszek Blanik zrobił to w samochodzie, kiedy Tomasiak skakał po medal. Każdy kierowca powinien wziąć przykład
Były reprezentant Polski zwrócił uwagę, że zawodnicy, którzy skupiali się na lotach, mieli problemy z przestawieniem się na mniejszy obiekt. Strategia obrana przez polski sztab okazała się strzałem w dziesiątkę.
- Tomasiak nie pojechał na mistrzostwa świata w lotach, tylko trenował na normalnej skoczni. I stąd wziął się jego wspaniały sukces. Brawo, brawo, brawo - ocenił legendarny bramkarz.
Niepotrzebna wojna o stroje
Jan Tomaszewski odniósł się również do medialnej burzy wokół strojów reprezentacji Polski. Jego zdaniem dyskusje na ten temat są zupełnie niepotrzebne i wynikają z konfliktu na linii Rząd – Polski Komitet Olimpijski.
- Zupełnie niepotrzebnie trwa wojna rządu z prezesem PKOl-u - stwierdził.
Podkreślił, że kwestie estetyczne są drugorzędne, a najważniejsze jest to, by sprzęt, w którym startują zawodnicy, był zgodny z regulaminem i nie prowadził do dyskwalifikacji.
- Najważniejsze są stroje, w których oni startują. Bałem się tylko, żeby nie było jakiejś dyskwalifikacji za kostium. Jeśli to jest w porządku, to wszystko jest w porządku. A czy strój jest czerwony, czy biały, co to ma za znaczenie? - pytał retorycznie.
Tomaszewski ma również nadzieję na kolejne sukcesy, szczególnie w konkursie drużyn mieszanych.
- Dzisiaj jest bardzo ważny dzień. Zarówno on, jak i jego koleżanka trenowali na normalnej skoczni i nie są pozbawieni szans, żeby stanąć na pudle - zakończył Jan Tomaszewski.