Klątwa Almerii wciąż prześladuje Lewandowskiego. Barcelona wygrywa, „Lewy” sfrustrowany

To miała być dla Barcelony formalność. Tylko ci najbardziej zgryźliwi Culés przypominali, że tuż przed Świętami Bożego Narodzenia zawodnicy Barcy omal nie zrobili outsiderowi tabeli prezentu – z trudem wyszarpali wygraną 3:2, wcześniej goście dwukrotnie doprowadzali do remisu. Wszyscy inni woleli pamiętać, że Almeria przez 28 kolejek tego sezonu nie potrafiła wygrać meczu, a z ligi spadła w okolicach Świąt Wielkanocnych. Ale Blaugranie w tym sezonie nietrudno napędzić stracha…

Robert Lewandowski
Autor: PHOTO/ Associated Press Robert Lewandowski

Tak było i w czwartkowy wieczór. Już po niespełna kwadransie Barca prowadziła 1:0 po kapitalnej akcji dwóch wychowanków słynnej szkółki La Masia (Hector Fort rzucał „ciasteczko” na nosek Fermina Lopeza), ale później wcale nie było lekko, łatwo i przyjemnie.

O ile w przypadku szarży Leo Baptistao (strzelił gola we wspomnianym grudniowym starciu obu ekip) z 22 minuty wypada napisać, że „mógł wyrównać” (ale nie trafił w bramkę po kilkudziesięciometrowym rajdzie), o tyle w przypadku okazji Choco Lozano tuż po wznowieniu gry po przerwie byłoby to duże niedopowiedzenie.

Reprezentant Honduras powinien zapytać Marca Andre ter Stegena, z którego rogu swej bramki Niemiec chce wyjąć piłkę. Ale nie zapytał, a po prostu walnął z fantazją – jakiś metr obok słupka… Trudno opisać wściekłość, jaka w tym momencie zapanowała na ławce rezerwowych Almerii. A i niejeden z kolegów Honduranina na murawie złapał się za głowę, wyrywając z niej włosy. Bo funta kłaków nie był wart ten jego strzał…

Klątwa Almerii wciąż prześladuje Lewandowskiego. Barcelona wygrywa, „Lewy” sfrustrowany

Oglądając zachowania gospodarzy pod bramką Katalończyków nietrudno zrozumieć, dlaczego w przyszłym sezonie zabraknie ich w elicie. Czy zabraknie w niej także… Roberta Lewandowskiego? Cóż, Almeria to zdecydowanie nie jego bajka – raczej klątwa. Choć w ubiegłym sezonie sięgnął po koronę króla strzelców, a i w tym melduje się w czołówce snajperów ligowych, akurat tej drużynie na rozkładzie jeszcze nie ma. W czwartkowy wieczór Xavi, patrząc na bezradność „Lewego”, wytrzymał niespełna 70 minut, nim pchnął zań na murawę João Felixa. Kapitan Biało-Czerwonych schodził z nietęgą miną, mocno sfrustrowany...

Lewandowski już mu w tym roku to zrobił. I będzie mieć okazję na powtórkę

W tym samym momencie murawę opuszczał też Sergi Roberto. W zupełnie innym nastroju: chwilę wcześniej kapitan zespołu asystował przy drugim trafieniu Fermina Lopeza. Tym golem barcelończycy „uspokoili” szarpiących się przez niemal 25 minut II połowy – choć bez efektu bramkowego - graczy gości. Dla Lopeza owe dwa trafienia oznaczały gole numer 9. i 10. w tym sezonie (6. i 7. w La Liga) w jego debiutanckim sezonie w seniorskiej koszulce Blaugrany.

Zwycięstwo 2:0 piłkarzy Barcelony – w zestawieniu z wtorkową wpadką Girony (0:1 z Villareal) – oznacza, że podopieczni Xaviego Hernandeza na dwie kolejki przed końcem sezonu mają już cztery „oczka” przewagi nad nieodległym sąsiadem i zapewne nie oddadzą mu już drugiego miejsca w tabeli. Za to „Lewy” ma coraz mniej szans na obronę snajperskiej korony; zwłaszcza w obliczu bezbarwnego czwartkowego występu...

Sonda
Czy Robert Lewandowski opuści Barcelonę po sezonie 2023/2024?
Co powinien zrobić Robert Lewandowski? Futbologia
Listen on Spreaker.