- FC Barcelona liczyła na potknięcie Realu Madryt z Espanyolem, aby już przed El Clasico świętować mistrzostwo Hiszpanii.
- Real wygrał jednak 2:0 i przedłużył walkę w La Liga co najmniej o tydzień.
- Decydujące może okazać się El Clasico w niedzielę, 10 maja.
Espanyol - Real Madryt 0:2. Feta Barcelony wstrzymana
Po sobotnim zwycięstwie z Osasuną (2:1), FC Barcelona z nadziejami spoglądała na niedzielny mecz Realu Madryt. Przed pierwszym gwizdkiem sędziego przewaga "Dumy Katalonii" nad odwiecznym rywalem wynosiła aż 14 punktów, co oznaczało, że tylko zwycięstwo "Królewskich" z Espanyolem utrzymywało ich w grze o mistrzostwo Hiszpanii. Tymczasem po 45 minutach było 0:0 i po przeciwnej stronie Barcelony można było zacząć chłodzić szampany.
Wielkie chwile Ewy Pajor! Bohaterka Barcelony. Przełamie "klątwę" w LM?
O dużej nerwowości w meczu Espanyol - Real świadczy fakt, że już w 1. połowie sędzia Jesus Gil Manzano pokazał aż 4 żółte kartki, z czego jedną zamiast czerwonej po interwencji VAR. Sporym ciosem dla gości była też kontuzja Ferlanda Mendy'ego, którego w 14. minucie zastąpił Fran Garcia. Nie zatrzymało to jednak Realu, którego bohaterem po przerwie został Vinicius Junior. Brazylijczyk ustrzelił dublet - w 55. i 66. minucie, przedłużając walkę o mistrzostwo w La Liga co najmniej do El Clasico.
Barcelona Roberta Lewandowskiego i Wojciecha Szczęsnego musi odłożyć świętowanie przynajmniej o tydzień. W niedzielę, 10 maja, na Camp Nou przyjedzie Real, a remis wystarczy gospodarzom do tytułu. Ich przewaga na 4 kolejki do końca sezonu wynosi 11 punktów i wydaje się, że tylko kataklizm może odebrać "Blaugranie" upragnione mistrzostwo. Espanyol wciąż musi z kolei drżeć o utrzymanie.