- "Gazeta Wrocławska" poinformowała o szczegółach nocnego skandalu z udziałem piłkarzy Śląska Wrocław.
- Piotr Samiec-Talar i Patryk Sokołowski mieli zostać zaatakowani w oczekiwaniu na taksówkę przed nocnym klubem.
- Sokołowski ucierpiał na tyle poważnie, że ze złamaną żuchwą trafił do szpitala.
- - To była napaść na naszych piłkarzy - grzmi prezes Śląska.
Piłkarze Śląska pobici w centrum Wrocławia! Jeden trafił do szpitala ze złamaną żuchwą
Czarne chmury nad Śląskiem Wrocław zdają się nie rozchodzić. Po aferze związanej z nierozegranym meczem z Wisłą Kraków, PZPN ukarał wrocławski klub milionową karą, a Wrocław żyje już kolejnym skandalem. W weekend wybuchła afera z sekcją kobiet Śląska, która otwarcie nie godzi się na sprzedaż do Ślęzy Wrocław i protestuje, ale to nie koniec. Nocne wyjście na miasto piłkarzy Śląska po ostatnim ligowym meczu z Puszczą Niepołomice (1:1) zakończyło się fatalnie.
Polska – Albania: Czy są jeszcze bilety na mecz w barażach o MŚ 2026?
Jak informuje "Gazeta Wrocławska", grupa mniej więcej 10 zawodników postanowiła skorzystać z kilku dni wolnego od sztabu szkoleniowego i wyszła na miasto na "integrację". Piotr Samiec-Talar i Patryk Sokołowski czekali już na taksówkę przed klubem, gdy zostali zaatakowani przez młodego mężczyznę. Lokalna redakcja widziała nawet nagranie, na którym napastnik uderza kapitana Śląska, choć ten starał się uniknąć scysji.
- Wyzywał nas, zaczepiał, aż w końcu zaatakował fizycznie. Mnie na szczęście nic poważnego się nie stało, ale Patryk oberwał znacznie mocniej i wylądował w szpitalu - komentuje Samiec-Talar na łamach "Gazety Wrocławskiej".
Robert Lewandowski powiedział to o Oskarze Pietuszewskim. Świetnie dobrał słowa
Anonimowi świadkowie potwierdzają tę wersję, z kolei Patryk Sokołowski po nocnej napaści wylądował w szpitalu ze złamaną żuchwą. Jego szczęka jest unieruchomiona, a najgorsze prognozy mówią nawet o końcu sezonu dla pomocnika, który rozegrał w barwach Śląska 25 meczów w lidze. Z pewnością wypada na co najmniej kilka tygodni w walce o powrót do Ekstraklasy.
Cała sprawa została zgłoszona na policję, a służby rozpoczęły działania. Zarówno klub, jak i poszkodowani piłkarze nie zamierzają odpuszczać tej sytuacji.
- Wiemy o całym zajściu, rozmawialiśmy o tym wewnętrznie. Trzeba powiedzieć wprost: to była napaść na naszych piłkarzy. Jako Śląsk Wrocław stanowczo potępiamy takie zachowania i wierzymy, że policja ustali sprawcę, a właściwe organy wyciągną konsekwencje - skomentował to zajście prezes Śląska, Remigiusz Jezierski.