- Nagła śmierć Jacka Magiery wstrząsnęła polskim środowiskiem piłkarskim, a Dariusz Dziekanowski wyraził swój szok i smutek.
- Dziekanowski podkreślił, że Magiera był "prawym człowiekiem" i wielkim autorytetem, szczególnie dla młodych zawodników.
- Według Dziekanowskiego, Magiera miał wszelkie predyspozycje, by w przyszłości zostać selekcjonerem reprezentacji Polski.
- Przeczytaj całą wypowiedź Dziekanowskiego i dowiedz się, jak wspomina tragicznie zmarłego trenera.
Dziekanowski: "Nie chce mi się wierzyć"
Wiadomość o śmierci Jacka Magiery była szokiem, tym bardziej że zaledwie kilkanaście dni wcześniej był on widziany w pełni sił podczas zgrupowania reprezentacji Polski. Dariusz Dziekanowski nie krył swojego poruszenia i niedowierzania.
- To jest szok. Nie chce mi się wierzyć. To był młody człowiek, który jeszcze miał całe życie przed sobą. To jest bardzo smutna wiadomość - przyznał poruszony Dziekanowski.
Były napastnik podkreślił, że odejście Magiery to cios dla wszystkich. Zaznaczył, że trudno będzie pogodzić się z faktem, że tak cenionej postaci zabraknie nie tylko w świecie sportu.
Prawy człowiek i wielki autorytet
Dziekanowski w ciepłych słowach wspominał zmarłego trenera, zwracając uwagę nie tylko na jego warsztat, ale przede wszystkim na cechy charakteru. Podkreślił, że Jacek Magiera był kimś więcej niż tylko świetnym fachowcem.
- Można same dobre rzeczy mówić, ale to był naprawdę prawy człowiek, którego na pewno będzie nam brakować - stwierdził. - Jacek był naprawdę fajnym człowiekiem, przy którym super spędzało się czas, a jego wiedza na temat piłki była naprawdę ogromna.
Szczególną uwagę zwrócił na wyjątkowe podejście Magiery do młodych zawodników. Był dla nich autorytetem, który potrafił znaleźć z nimi wspólny język i pomóc w rozwoju.
- Umiał rozmawiać, umiał się wczuć w sytuację, w której znalazł się dany piłkarz. To była osoba, która udzielała rad, to był autorytet - dodał Dziekanowski.
Kandydat na selekcjonera?
W opinii Dariusza Dziekanowskiego, Jacek Magiera miał wszelkie predyspozycje, by w przyszłości samodzielnie poprowadzić reprezentację Polski. Jego rola w sztabie Jana Urbana oraz ogromna wiedza i zaufanie, jakim go darzono, czyniły go naturalnym następcą.
- Myślę, że było takie prawdopodobieństwo. Bardzo często się zdarza, że drugi trener zostaje pierwszym trenerem reprezentacji. Na pewno to jest szok, bo Jacek miał dużo energii, dużo siły takiej w sobie, którą dzielił się z innymi - podsumował były reprezentant Polski.