- Nie uważam, że to stracone 90 minut. Np. Tomek Kędziora zagrał dobre spotkanie, grając na środku obrony. Dostał swoją szansę Kuba Piotrowski, grał dobrze, choć wiemy, że jego strata skończyła się bramką - zaczął na pomeczowej konferencji prasowej Jan Urban. - Musimy brać pod uwagę, że tych rotacji musi być dużo i tak będzie w kolejnym spotkaniu. muszę wiedzieć, na kogo mogę liczyć, stąd debiuty i stąd minuty chłopaków, którzy w eliminacjach grali mniej. We wrześniu będziemy - być może - zmuszeni do takich rotacji i chce wiedzieć, na kogo mogę liczyć. Jeśli gralibyśmy jeden mecz to ja mam skład w głowie. Taki najsilniejszy. Dzisiaj niektórzy piłkarze, nawet ci z podstawowego do składu, nie byli w najlepszej formie. I to było widać jak na dłoni - wytłumaczył selekcjoner reprezentacji Polski.
Padło wiele pytań o zmiany, o rezerwowych o debiutantów. Pierwsze nazwisko, jakie się pojawiło to Mateusz Żukowski. - Sprawdzam. Będziemy też próbowali sprawdzać Czubaka. Będziemy im się przyglądać, sprawdzać, ile mogą dać. To inni napastnicy. Czubak raczej porusza się w polu karnym, gra dobrze głową, natomiast Żukowski ma dobre uderzenie i jest bardzo szybki. Można go wykorzystać do kontrataku, gdy bronisz wyniku. Oni są zupełnie inni.
Padło pytanie uzupełniające, czy wyobraża sobie duet napastników Lewandowski - Żukowski. - Nie wyobrażam sobie duetu Żukowski-Lewandowski. Być może inny, ale takiego nie - powiedział szczerze selekcjoner.
- Jaką ja odpowiedź miałbym, gdybym wystawił najlepszy skład na 90 minut, zrobił małe zmiany i za 2 dni zrobił to samo? Nie miałbym takiego przeglądu - starał się cierpliwie odpowiadać Jan Urban. - Jestem ciekaw np. jak zagra Kacper Potulski. Zobaczymy go w meczu, kolejnych tak samo. Nie widzę innej formy oceny, jak sprawdzić ich na boisku. Na treningach widzimy ich z bliska, mieliśmy 3 treningi w miarę normalne i mogliśmy im się przyjrzeć. Reprezentacja to dla nich coś nowego. Ci, którzy w eliminacjach grali mniej - chcemy zobaczyć, czy możemy na nich liczyć, czy nie - uzupełnił selekcjoner, zapowiadając, że Potulski dostanie dużo więcej minut w środowym spotkaniu z Nigerią w Warszawie.
Czy kadrowicze "posypali się" po dwóch golach Ukraińców? To było jedno z ostatnich pytań na pomeczowej konferencji. Jan Urban odpowiedział: - Czasem się tak zdarza, czasem się podnosisz, czasem nie. W Holandii się udało, w Szwecji odrabialiśmy straty. W 2. połowie nie było jakiejś wielkiej gry kombinacyjnej. Było dużo "serducha", by zmienić wynik. Zasłużyliśmy na pewno na bramkę, sytuacja Karola Świderskiego była taka, że bramkarz poszedł w ciemno i to wybronił. Ukraina miała 2:0, a to zespół, który potrafi grać kombinacyjnie, utrzymywać się przy piłce bez żadnego problemu. Nie będziemy mieli odpowiedzi: jak mentalnie poszczególny piłkarz podszedł do sytuacji w tym meczu. bardziej Ukraina była zaangażowana. Dlaczego? Bo jest nowy trener. Każdy chce się pokazać, zdobyć zaufanie. Tak się dzieje zawsze.