Robert Lewandowski wraca do Wrocławia, gdzie spędził pierwsze zgrupowanie reprezentacji Polski w karierze. Jesienią 2009 roku Polacy zremisowali – na starym stadionie Śląska Wrocław – ze Słowenią 1:1. Tym razem walka nie będzie toczyć się o punkty eliminacyjne, na Stadionie Miejskim Polacy rozegrają mecz towarzyski z Ukrainą. A na pierwszej konferencji prasowej związanej ze zgrupowaniem "Lewy" został zapytany o przyszłość i jak się czuje po wszystkich przeżyciach związanych z odejściem z Barcelony.
– Jeśli chodzi o moją przyszłość w kadrze... To będzie zależało od tego jaki klub wybiorę, jak to będzie wyglądało. Nie mam daty konkretnej [decyzji]. Myślę, że za jakiś czas może będę wiedział więcej. Nie mam nic zaplanowanego, ani nic w tym temacie więcej po prostu nie wiem – odpowiedział na pytanie, czy zostanie w reprezentacji aż do końca eliminacji i, po ewentualnym awansie, Euro 2028.
O tym, czy czuje się spokojniejszy i bardziej zrelaksowany po finale klubowego sezonu powiedział: – Wiadomo, że jak się gra na najwyższym poziomie, gdzie jest presja co 3 dni, to człowiek jest bardziej spięte. Sezon się zakończył, decyzje zostały podjęte, dawka emocji była bardzo duża, teraz jest większy luz i większa swoboda. pewien etap w mojej karierze i naszym życiu rodzinnym się zakończył. Jest większy dystans do tego teraz, zaczyna się go łapać przez pryzmat tego co udało się zrobić. Jak na mnie, to ta dawka emocji byłą bardzo duża. Nie trwało to dwa dni tylko dosyć dłużej. To co działo się w szatni, przed treningami, w życiu codziennym. Teraz zaczyna się zgrupowanie, a jeśli coś zrobiło się dobrze, to można patrzeć z dumą na przyszłość.
Ważnym tematem spotkania Roberta Lewandowskiego z dziennikarzami było również pożegnania Jacka Magiery, tragicznie zmarłego asystenta Jana Urbana. Jacek Magiera zmarł 10 kwietnia, selekcjoner nie powołał do pracy nikogo innego w jego miejsce, przynajmniej na to zgrupowanie.
– To jest okazja, by jeszcze raz pożegnać trenera Jacka Magierę. Pamiętam, jeszcze przed ostatnim meczem ze Szwecją, odbyliśmy spacer, dyskutowaliśmy. Pamiętam jak w Katowicach siedział sam, ja się dosiadłem i długo rozmawialiśmy na różne tematy. Nie zawsze w życiu idzie tak, jak sobie to wymarzyliśmy. Śmierć była dużym szokiem i to zawsze jest ciężkie, szczególnie dla rodziny. Sam byłem młodym chłopakiem, jak straciłem ojca, wiem że rodzina potrzebowała wsparcia. Będzie szansa pożegnać go na stadionie, tam gdzie spędził najwięcej czasu jako piłkarz i trener. Myślę, że to znów będzie okazja dla rodziny dla piłkarskiego pożegnania – wyznał Robert Lewandowski.