- Jacek Magiera został pochowany na Cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powązkach.
- Pogrzeb zmarłego trenera zgromadził tłumy, w tym najważniejsze postaci polskiej piłki.
- Nie zabrakło także kibiców, między innymi Legii Warszawa, którzy upamiętnili Magierę, odpalając race przy składaniu trumny do grobu.
- W tle leciał "Sen o Warszawie", a podniosły moment zwieńczyły gromkie brawa i salwa honorowa na cześć zmarłego.
Pogrzeb Jacka Magiery. Wyjątkowe sceny przy składaniu trumny
Uroczystości pogrzebowe zaczęły się od mszy świętej w intencji tragicznie zmarłego Jacka Magiery o godzinie 12 w Katedrze Polowej Wojska Polskiego. Chwilę po 13 msza dobiegła końca, a zgromadzony tłum utworzył kondukt i wyruszył w kierunku Cmentarza Wojskowego na Powązkach, gdzie znajduje się miejsce spoczynku byłego piłkarza i trenera. Równo o 14:30 na cmentarzu rozpoczęła się jego ostatnia droga zwieńczona złożeniem trumny do grobu. Tym podniosłym chwilom towarzyszyła wyjątkowa oprawa.
Pogrzeb Jacka Magiery. Załamany Robert Lewandowski z żałobnikami maszeruje w kondukcie na cmentarz
Gdy kilka minut po godzinie 15 nadszedł moment złożenia trumny, licznie zgromadzeni kibice odpalili race. Z głośników wybrzmiał "Sen o Warszawie" Czesława Niemena - hymn Legii Warszawa, z którą przez 20 lat jako piłkarz i trener był związany Magiera. Gdy już ostatecznie spoczął, tłum zgotował gromkie brawa na jego cześć, a oddelegowani żołnierze wykonali salwę honorową.
Wśród żałobników żegnających zmarłego były największe postaci polskiej piłki - m.in. kapitan reprezentacji Robert Lewandowski, selekcjoner Jan Urban, prezes PZPN Cezary Kulesza, legendarny komentator Dariusz Szpakowski, a także wielu byłych i obecnych piłkarzy, którzy mieli styczność z powszechnie szanowanym Magierą.
To był człowiek, który potrafił zadzwonić i poprosić o modlitwę np. dla młodego zawodnika. Jego całym światem były dzieci i żona. Był inny, inaczej patrzył na ludzi. Mówił: "Piłkarzem będziesz 10 lat, ale człowiekiem będziesz całe życie". Jacek widział więcej, widział dalej. Zawsze nosił przy sobie różaniec, miał go też w kieszeni wtedy w parku we Wrocławiu - mówił ksiądz w trakcie pogrzebu.