Ostatnim klubem Fabiańskiego był angielski West Ham United, w którym występował, z przerwami, od 2018 roku. Na początku czerwca zespół, który spadł z piłkarskiej ekstraklasy, oficjalnie poinformował, że nie przedłuży kontraktu z 41-letnim bramkarzem. W ostatnim sezonie był on w kadrze drużyny, ale wystąpił tylko w jednym meczu Premier League.
„Niektóre pożegnania są trudniejsze od innych. Dziś jest właśnie jeden z tych dni. Po tylu niezapomnianych latach nadszedł moment, by zamknąć najpiękniejszy rozdział mojego życia. Podjąłem trudną decyzję o zakończeniu piłkarskiej kariery jako bramkarz. Odkąd pamiętam, piłka nożna była moją pasją, moim życiem i moim domem. Dała mi chwile niewyobrażalnej radości, niezapomniane zwycięstwa, bolesne porażki, trudne kontuzje i wyzwania, które wystawiały mnie na próbę. Każdy trening, każda obrona, każdy błąd, każdy powrót i każdy mecz ukształtowały nie tylko bramkarza, którym się stałem, ale przede wszystkim człowieka, którym jestem dzisiaj” - napisał Łukasz Fabiański na Instagramie.
To on zastąpi zmarłego Jacka Magierę jako asystent Jana Urbana! Zaskakujący wybór
Przez całą karierę w angielskiej Premier League Fabiański rozegrał w barwach Arsenalu Londyn, Swansea City i West Hamu łącznie 377 meczów. Wywalczył Puchar Anglii z Arsenalem (2013/14) oraz triumfował w Lidze Konferencji z West Hamem (2022/23).
„Gra między słupkami nauczyła mnie odwagi wtedy, gdy się bałem, pokory wtedy, gdy wygrywałem, siły wtedy, gdy upadałem, i wiary wtedy, gdy wszystko wydawało się niemożliwe.Dziękuję każdemu trenerowi, który we mnie uwierzył, każdemu koledze z drużyny, z którym miałem zaszczyt walczyć ramię w ramię, każdemu klubowi, który pozwolił mi z dumą nosić swoje barwy, każdemu kibicowi, który był ze mną, a przede wszystkim mojej rodzinie.Dziękuję, że wierzyliście we mnie nawet wtedy, gdy sam miałem wątpliwości. Dziękuję za każde słowo wsparcia, każde poświęcenie, każdą wspólną radość i każdą trudną chwilę, którą razem przetrwaliśmy. Bez Was nie byłoby tej historii.Piłka nożna dała mi przyjaźnie na całe życie, wspomnienia, których nikt nigdy mi nie odbierze, i wartości, które pozostaną ze mną na zawsze" - dodał były już bramkarz.
Urodzony 18 kwietnia 1985 roku w Kostrzynie nad Odrą Łukasz Fabiański karierę rozpoczynał w Polonii Słubice, a następnie trafił do szkoły piłkarskiej w Szamotułach. Później grał w zespołach Lubuszanina Drezdenko, Sparty Brodnica i Mieszka Gniezno, skąd trafił do Lecha Poznań. W ekstraklasie zadebiutował jednak dopiero w barwach Legii - 24 lipca 2005 roku. W sezonie 2005/06 wywalczył z warszawskim zespołem mistrzostwo kraju. Na Łazienkowskiej grał do 2007 roku. Następnie był piłkarzem Arsenalu Londyn (Puchar Anglii w sezonie 2013/14), gdzie przez kilka lat rywalizował o miejsce m.in. z Wojciechem Szczęsnym. W 2014 roku przeszedł do Swansea City - tam był już niekwestionowanym numerem jeden, dwukrotnie wybieranym piłkarzem sezonu swojej drużyny. Od 2018 roku grał w West Ham United.
Już wcześniej, w październiku 2021 roku w meczu eliminacji mistrzostw świata z San Marino w Warszawie bramkarz oficjalnie zakończył karierę w reprezentacji Polski. Grał wówczas do 57. minuty, co miało związek z liczbą jego występów w kadrze. Został zmieniony przez debiutanta Radosława Majeckiego. Piłkarze utworzyli opuszczającemu boisko Fabiańskiemu szpaler, a sam bramkarz płakał ze wzruszenia. Przed meczem otrzymał od władz PZPN m.in. pamiątkową koszulkę z numerem 57 i wypisanymi na niej wszystkimi meczami, w których wystąpił w reprezentacji.
Trener zaczął obrażać Wojciecha Szczęsnego! "Przyszedł nawalony". Szokująca historia
W drużynie narodowej znany ze skromności piłkarz zadebiutował 28 marca 2006 roku w wyjazdowym spotkaniu towarzyskim z Arabią Saudyjską (2:1), zastępując w końcówce Jerzego Dudka. Był uczestnikiem mistrzostw świata w 2006 i 2018 roku oraz mistrzostw Europy w 2008, 2016 i 2020. Z Euro 2012, którego Polska była współgospodarzem, wykluczyła go kontuzja. Większość meczów na wielkich turniejach oglądał z ławki rezerwowych. Wystąpił jedynie w czterech spotkaniach na Euro 2016 i jednym na mundialu 2018 - o „honor” z Japonią.
Miał jednak udział w największym sukcesie reprezentacji Polski w XXI wieku. Po kontuzji Szczęsnego w pierwszym meczu w ME 2016 z Irlandią Północną zastąpił go w kolejnych spotkaniach i spisywał się tak świetnie, że biało-czerwoni dotarli do ćwierćfinału. Tam dopiero po rzutach karnych musieli uznać wyższość Portugalczyków, późniejszych triumfatorów.
Ale to nie jest pożegnanie. To dopiero początek nowej drogi.Od dziś moją misją jest oddać piłce to, co ona dała mi. Chcę inspirować, rozwijać i wspierać kolejne pokolenia bramkarzy, pomagając im uwierzyć w siebie i spełniać marzenia – tak jak kiedyś ja spełniałem swoje.Bo bycie bramkarzem to nie tylko pozycja na boisku. To sposób myślenia.To sposób na życie. I coś, co pozostaje z Tobą na zawsze.Raz bramkarz. Zawsze bramkarz. Dziękuję, piłko. Dziękuję za wszystko - zakończył Łukasz Fabiański.