Pożar w Szwajcarii. Zagadkowa śmierć 17-letniego sportowca. Gdzie naprawdę zginął?!

2026-01-02 15:11

Pożar w Szwajcarii zszokował cały świat. Co chwilę pojawiają się nowe tragiczne wiadomości. 17-letni włoski golfista Emanuele Galeppini jest wymieniany przez niektóre media jako jedna z pierwszych zidentyfikowanych ofiar śmiertelnych pożaru w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana w noc sylwestrową. Śmierć sportowca jest jednak zagadkowa. Gdzie naprawdę zginął Galeppini?

  • W sylwestrową noc w kurorcie Crans-Montana w Szwajcarii wybuchł pożar w barze, w którym przebywało co najmniej 100 osób.
  • Włoskie media wymieniły 17-letniego golfistę Emanuele Galeppiniego jako jedną z ofiar, jednak okoliczności jego śmierci są niejasne.
  • Pożar dotknął wielu Włochów (6 zaginionych, 13 w szpitalach), a także obywateli Francji i Australii.
  • Identyfikacja ofiar jest utrudniona ze względu na rozległe poparzenia, eksperci badają próbki DNA i uzębienia.

Pożar w Szwajcarii. Nie żyje 17-letni golfista

Pożar w Szwajcarii miał miejsce w sylwestra. W barze, w którym rozprzestrzenił się ogień, przebywało co najmniej 100 osób. Cały czas napływają nowe informacje na temat tragedii w kurorcie Crans-Montana. Włoska Federacja Golfa w komunikacie o śmierci 17-letniego Galeppiniego napisała, że był on "młodym sportowcem pełnym pasji i wiary w prawdziwe wartości", nie podała jednak, że zginął w Szwajcarii. Według agencji AP golfista mieszkał w Dubaju. Z kolei szwajcarskie media podały wcześniej, że ojciec Galeppiniego mówił, iż Emanuele był w barze La Constellation w noc pożaru, a rodzina po raz ostatni miała z nim kontakt o północy. Według włoskiego ministerstwa spraw zagranicznych tragiczny pożar w szwajcarskiej Crans-Montanie dotknął 19 Włochów – sześcioro jest zaginionych, a 13 przebywa w szpitalach, w tym trzy w Mediolanie. Wśród rannych są też Francuzi, a władze Australii poinformowały, że obrażenia odniósł jeden obywatel tego kraju.

Nie żyje wielokrotny reprezentant Polski. Był mistrzem kraju. Przegrał walkę z chorobą

Pożar w Szwajcarii. Badają próbki DNA i uzębienia

Szwajcarski radny Stephane Ganzer powiedział francuskiej telewizji RTL, że wiadomo o około 40 ofiarach śmiertelnych pożaru w Szwajcarii, ale "od 80 do 100 osób" odniosło poważne obrażenia i nadal potrzebuje pilnej pomocy medycznej. Jak podkreślił, osobom, u których powierzchnia ciała uległa poparzeniom III stopnia w co najmniej 15 proc., w większym stopniu grozi sepsa, co z kolei wiąże się z podwyższonym ryzykiem śmierci w najbliższych dniach i godzinach. Agencja AFP podała, że do zakładu pogrzebowego w pobliskim mieście Sion przybywają już pierwsze karawany z ciałami ofiar śmiertelnych. Szwajcarscy urzędnicy twierdzą, że poparzenia ofiar śmiertelnych są tak poważne, że ich identyfikacja może długo potrwać. Według szefa rządu kantonu Valais Mathiasa Reynarda eksperci badają m.in. próbki DNA oraz uzębienia.

W galerii prezentujemy zdjęcia miejsca, gdzie wybuchł pożar w Szwajcarii

Super Express Google News
Krakowscy policjanci uratowali kobiety z pożaru