- Drużyna dostała zadanie zajęcia miejsca 13-16. Wyjście z grupy byłoby sukcesem. Szansy upatruję przede wszystkim w meczu z Węgrami. Dając cele wynikowe, oceniamy rangę przeciwników, z którymi przyjdzie nam grać - zapowiadał Sławomir Szmal przed mistrzostwami Europy piłkarzy ręcznych w rozmowie z PAP. Legendarny bramkarz, a obecnie prezes Związku Piłki Ręcznej w Polsce nie mógł zakładać, że Biało-Czerwoni wrócą do kraju z zerowym dorobkiem.
Węgrzy za silni. Kiepski start mistrzostw Europy polskich szczypiornistów
Klęska Polaków na ME w piłce ręcznej
Reprezentacja Polski na otwarcie turnieju zagrała kluczowy mecz z Węgrami. I choć zaczęła go nieźle, to szybko gra się posypała i Węgrzy zbudowali przewagę, którą powoli powiększali aż do końcowej syreny. Po porażce 21:29 stało się jasne, że o awans z grupy będzie piekielnie trudno - drugi rywal Polaków, czyli Islandia, należy do głównych faworytów całego turnieju. Potwierdziło się to na parkiecie i Islandczycy pewnie wygrali 31:23.
Już po dwóch meczach Polska straciła szanse na awans do kolejnej rundy ME, ale cel wyznaczony przez prezesa ZPRP wciąż był w zasięgu. Wystarczyło wysoko wygrać z Włochami, dla których był to dopiero drugi w historii występ na ME! Niestety, Polacy przegrali także w meczu o honor. To Włosi od początku wyglądali na bardziej zdeterminowanych i pomimo słabszych indywidualnych umiejętności, wygrali 29:28, spychając Polskę na ostatnie miejsce w grupie.
Poważne konsekwencje dla reprezentacji Polski
Taki wynik oznacza, że Biało-Czerwoni zakończą ME na miejscach 19-24 i poniosą konsekwencje fatalnego występu. Stawką spotkania z Włochami było nie tylko trzecie miejsce w grupie F, ale także lepsze rozstawienie w kwalifikacjach do mistrzostw świata 2027. Remis premiował Polaków, ale porażka spowodowała, że drogę na mundial 2027 w Niemczech rozpoczną już w marcu od prekwalifikacji dwumeczem z Łotwą.