Polacy do turnieju w Chicago przystępowali po udanym etapie LN w Gliwicach, który zakończyli z kompletem zwycięstw. W pierwszym spotkaniu w USA pokonali gładko aktualnych wicemistrzów świata Bułgarów 3:0, co oznaczało, że od początku rozgrywek wygrali siedem meczów i ponieśli tylko dwie porażki. W spotkaniu z Brazylią mieli postawić „kropkę nad i”, aby przypieczętować awans do turnieju finałowego z udziałem ośmiu drużyn.
Początek spotkania jednak tego nie zwiastował. Pierwszy set długo toczył się pod dyktando Brazylijczyków, którzy utrzymywali prowadzenie różnicą dwóch-trzech punktów. Przy stanie 7:10 trener Grbić po raz pierwszy poprosił o czas. Pomogło, bowiem po ataku Tomasza Fornala z drugiej linii było już tylko 10:11, ale później „Canarinhos” znów odskoczyli na trzy punkty. Przy wyniku 14:17 Grbić po raz drugi wziął czas i ponownie zebrał tego owoce. Biało-czerwoni zaczęli systematycznie zmniejszać straty, aż wreszcie doprowadzili do stanu 18:18.
Od tego czasu rywale często mylili się przy zagrywce. Wkrótce potem Polacy wyszli na prowadzenie 20:19, zaś po chwili podwyższyli je po autowym ataku Darlana. Tej przewagi siatkarze Nikoli Grbicia nie zmarnowali, a przy stanie 24:22 potężnym atakiem popisał się Tomasz Fornal, kończąc seta.
Drugą partię Polacy rozpoczęli już znacznie lepiej, tym razem to oni cały czas prowadzili. Świetna gra blokiem sprawiła, że było już 7:3 i trener Bernardo Rezende musiał poprosić swoich zawodników na rozmowę. Biało-Czerwoni jednak nie zwalniali tempa, skutecznie punktującemu Fornalowi wtórowali m.in. Kamil Semeniuk i Jakub Popiwczak. A kiedy skutecznym blokiem popisał się Bartłomiej Lemański, było 15:11.
W miarę upływu czasu coraz lepiej zaczynali jednak grać Brazylijczycy. Przy stanie 20:19 Grbić wziął czas, ale chwilę potem Bartłomiej Bołądź został zablokowany i na tablicy był remis. Do końca tego seta trwała już wymiana ciosów, zakończona grą na przewagi.mW niej większą odporność psychiczną wykazali Polacy. Przy stanie 27:26 rywale kompletnie pogubili się w łatwej - wydawało się - akcji i wicemistrzowie olimpijscy objęli prowadzenie 2:0 w setach.
Trzeci nie miał już praktycznie historii. Brazylijczycy, być może rozpamiętujący jeszcze końcówkę poprzedniej partii, popełniali błąd za błędem, a przewaga Biało-Czerwonych rosła. Było 7:4, 12:7, 18:12 i 21:15. Znakomitymi akcjami, na przyjęciu i w ataku, popisywał się Kamil Semeniuk. Ostatnie słowo należało natomiast do Szymona Jakubiszaka, który przy stanie 24:19 „wcisnął” piłkę między siatkę i brazylijski blok.
Kolejnymi rywalami Biało-Czerwonych - na zakończenie fazy zasadniczej - będą Francuzi (o godz. 23 w sobotę czasu polskiego) oraz USA (w nocy z niedzieli na poniedziałek).
Polska – Brazylia 3:0 (25:22, 28:26, 25:19).
Polska: Bartłomiej Bołądź, Marcin Komenda, Tomasz Fornal, Kamil Semeniuk, Bartłomiej Lemański, Jakub Nowak - Jakub Popiwczak (libero) - Szymon Jakubiszak, Wilfredo Leon.
Brazylia: Darlan, Adriano, Pinta, Cachopa, Lucarelli, Flavio - Maique (libero) - Bryan, Matheus Goncalves, Honorato, Arthur.
