- PGE Narodowy stanie się areną historycznej walki o mistrzostwo Europy w driftingu, z dwoma Polakami na czele klasyfikacji generalnej.
- Piotr Więcek i Paweł Korpuliński prowadzą w wyścigu po tytuł, lecz zaledwie 22 punkty dzielą ich od irlandzkich rywali, obiecując ekstremalne emocje.
- Sprawdź, czy przy pełnych trybunach i pokazach bolidów F1 nasi zawodnicy obronią prowadzenie i zapewnią Polsce podwójne zwycięstwo!
Polak kontra Polak. Bitwa o tytuł na PGE Narodowym
Tegoroczny Red Bull Drift Masters Grand Finale zapiera dech w piersiach jeszcze przed startem. Po raz pierwszy w historii cyklu dwóch Polaków przystępuje do ostatniej rundy jako główni kandydaci do tytułu. Liderem jest pięciokrotny mistrz Piotr Więcek (436 pkt), a tuż za nim plasuje się rewelacyjny w tym sezonie Paweł Korpuliński (414 pkt). To oznacza, że walka o miano najlepszego driftera Europy rozstrzygnie się na oczach polskiej publiczności.
- Tegoroczny finał będzie wyjątkowy również z historycznego punktu widzenia. To sprawia, że walka o miano najlepszego driftera Europy rozstrzygnie się na PGE Narodowym, przed polską publicznością - podkreśla Arkadiusz Dudko, Wiceprezes Zarządu Drift Masters Grand Prix.
Przeczytaj także: Jan Tomaszewski wściekły po pyskówce z Lewandowskiego z Argentyńczykiem. "Zakompleksiony, mały zawodnik"
Różnica zaledwie 22 punktów sprawia, że każdy przejazd będzie na wagę złota. Dla Korpulińskiego to szansa na pierwsze mistrzostwo w karierze, dla Więcka – na ugruntowanie swojej legendy. Obaj wiedzą, że nie ma miejsca na błąd.
- Przyjeżdżamy do Warszawy jako liderzy, ale bez gwarancji spokojnego finału. Na PGE Narodowym przygotowano techniczny, ciasny tor, na którym każdy centymetr ma znaczenie - mówi Piotr Więcek.
Irlandczycy nie odpuszczają. Walka do ostatniego centymetra
Choć Polacy są na szczycie, nie mogą spać spokojnie. Ich potknięcia będą chcieli wykorzystać czołowi kierowcy z Irlandii. Trzeci w tabeli Conor Shanahan (370 pkt) oraz czwarty James Deane (337 pkt) wciąż mają matematyczne szanse na końcowy triumf. Ich pościg gwarantuje zaciętą rywalizację do samego końca.
To nie wszystko! Równolegle toczy się bój w klasyfikacji narodów (Nations Cup), gdzie Polska (866 pkt) goni prowadzącą Irlandię (953 pkt). Dobry występ całego polskiego składu, w tym Jakuba Przygońskiego, może dać nam podwójne zwycięstwo.
Nie tylko drifting! Bolidy F1 i pełne trybuny na deser
Atmosfera na PGE Narodowym będzie elektryzująca. Organizatorzy poinformowali, że sprzedano już ponad 95% z 50-tysięcznej puli biletów, co oznacza komplet publiczności! Dla kibiców przygotowano dodatkowe atrakcje, które podgrzeją emocje.
Zobacz też: Marcin Komenda o celu reprezentacji Polski na Euro. To będzie kluczowe w grze kadry
Największą z nich będą pokazy z udziałem bolidów Formuły 1. Na płycie stadionu pojawią się dwa egzemplarze mistrzowskiego Red Bull Racing RB7 z 2011 roku. Za ich kierownicami zasiądą byli kierowcy F1, Christian Klien i Patrick Friesacher. To prawdziwa gratka dla każdego fana motoryzacji i gwarancja niezapomnianego widowiska.