Ten wyścig to prawdziwa legenda w świecie motorsportu. Pikes Peak International Hill Climb po raz pierwszy odbył się w 1916 roku. W niedzielę odbyła się jego 104. edycja. Z ponad 1500 zgłoszeń, organizatorzy zakwalifikowali 75 zawodników, którzy w niedzielę zmierzyli się 20-kilometrową trasą, złożoną ze 156 zakrętów, prowadzących z 2800 na 4300m n.p.m. – Ta góra to nie żart. Ona wymaga szacunku i już podczas testów dała mi dwa ostrzeżenia. Pokazała, że ja z nią nie wygram, ale ona ze mną z łatwością – mówił jeszcze przed startem Maciej Serafin.
Spotkanie ze śmiercią i pasja, która napędza
Pochodzący z Gorlic kierowca ma za sobą karierę motocyklisty, którą przerwał wypadek podczas wyścigu na Słowacji. Jak opowiada Serafin, był wówczas przez niespełna minutę martwy. Ratownicy przywracali mu funkcje życiowe. Po dwóch latach przerwy wrócił do motorsportu za namową żony. Podjął rywalizację w wyścigach górskich i szybko zaczął odnosić sukcesy. Zdobył trzy tytuły mistrza Polski i dwa mistrza Europy. To pchnęło go do podjęcia jeszcze większego wyzwania – zmierzenia się z wyzwaniem, którego nie podjął dotąd żaden kierowca z Polski. Słynnym „Wyścigiem do Chmur”.
Marczyk i Gospodarczyk triumfują we Włoszech! Przełamali passę trwającą od 48 lat
Jestem marzycielem. Wierzę, że tylko ludzie, którzy podejmują trudne wyzwania, wydające się niemożliwymi do realizacji, mogą zmieniać świat. Dlatego postanowiłem tu przyjechać. Rok temu nie udało mi się zakwalifikować, ale w styczniu tego roku dostałem list z potwierdzeniem, że zostałem przyjęty na listę startową. Moja żona płakała. Ja płakałem. Sama możliwość startu wiele dla mnie znaczyła
– opowiadał Maciej Serafin.
To, o czym marzył Polak, stało się faktem. Po miesiącach przygotowań, treningach fizycznych, aklimatyzacji do wysokości, testach i przebudowie auta, a na koniec, sześciu dniach sesji treningowych na trasie wyścigu, nasz reprezentant stanął na starcie Pikes Peak International Hill Climb. Wspierany przez dużą grupę Polonii amerykańskiej, która przyjęła go w Kolorado iście po królewsku.
Wynik ponad oczekiwania
Maciej Serafin wyruszył na trasę Hondą Civic TCR/JAS jako 33. z 72 zawodników zakwalifikowanych do startu i siódmy kierowca w klasie Time Attack. Jako debiutant, priorytetem było dla niego ukończenie trasy, jednak już po treningach zapowiadał, że będzie chciał powalczyć o jak najlepszy wynik. I taki też osiągnął, bo na mecie zameldował się z szóstym czasem w klasie i zaledwie trzysekundową stratą do piątego Japończyka. Co więcej obaj kierowcy uzyskali lepszy czas niż niepobity od ośmiu lat rekord dla samochodów z napędem na przednią oś.
Tak, jak obiecałem, jestem na mecie Pikes Peak. Odbiera mi mowę. Uzyskałem czas 10:36 na tej skrajnie niebezpiecznej i technicznej trasie. Zabrakło mi raptem trzy sekundy do Daijiro Yoshihara – zawodowego kierowcy, który z zespołem fabrycznym Hondy przygotowywał się do bicia tego rekordu od trzech lat. Wszyscy mówią tu, że mój wynik jest „amazing”
– komentował rozemocjonowany Serafin.
Rywalizację w klasie Time Attack 1 zwyciężył Amerykanin JR Hildebrand z czasem 9.30,104. Za nim uplasowali się jego rodacy Jeff Zwart i David Donner. Dla każdego z nich był to już kolejny start w „Wyścigu do Chmur”. Wspomniany Japończyk, który jest nowym rekordzistą trasy w „ośkach”, ścigał się w Pikes Peak International Hill Climb po raz siódmy. Biorąc pod uwagę, że dla Macieja Serafina był to debiut, jego wynik należy uznać za duży sukces. Mało kto spodziewał się takiego rezultatu, a kierowcą z Małopolski zainteresowały się mocno zarówno lokalne media, jak i organizatorzy, którzy podczas transmisji wyemitowali trzyminutowy materiał o jego historii.
Wrócę tu na pewno. Pokazaliśmy moc polskiego motorsportu i mamy teraz coś do udowodnienia. Za rok trzeba ponownie wystartować i pobić rekord, bo zabrakło naprawdę niewiele, a teraz bogatszy w doświadczenia wiem, co mogę zrobić lepiej, co poprawić, żeby osiągnąć jeszcze lepszy wynik
– zapowiedział Maciej Serafin.
Partnerem strategicznym startu Macieja Serafina w Pikes Peak International Hill Climb jest Województwo Małopolskie.