- Polski drifting ma historyczną szansę na podwójne podium w Drift Masters, z dwoma Polakami w czołówce klasyfikacji generalnej.
- Nadchodzi piekielnie trudne wyzwanie w Rydze, na legendarnym "torze śmierci", który nie wybacza błędów i testuje granice kierowców.
- Piotr Więcek, nazywany "Królem Rygi", ma szansę na kolejny triumf, lecz ostrzega przed brutalnością toru i słynnym "Carcim Kotłem".
- Sprawdź, czy Polacy utrzymają nerwy na wodzy i przybliżą się do wymarzonego tytułu przed wielkim finałem na PGE Narodowym.
Polacy idą po swoje! Korpuliński liderem, Więcek "Królem Rygi"
Tego jeszcze nie było! W sezonie 2026 Polacy rozdają karty w najbardziej prestiżowej lidze driftingowej w Europie. Paweł Korpuliński po czterech rundach jest liderem mistrzostw, a tuż za nim, na trzecim miejscu, czai się Piotr Więcek. Rozdziela ich tylko irlandzka legenda, James Deane. Jeśli nasi kierowcy utrzymają miejsca na podium do końca, zapiszą złotą kartę w historii polskiego motorsportu.
Przeczytaj także: Nagłe oświadczenie Jana Tomaszewskiego. „Muszę to powiedzieć, bo mnie krew zalewa”
Szczególne nadzieje kibice wiążą z Piotrem Więckiem, który nie bez powodu nazywany jest "Królem Rygi". Wygrywał tam już trzykrotnie i doskonale zna każdy centymetr brutalnego toru Biķernieku Trase. Sam jednak tonuje nastroje, wiedząc, jak wielkie jest ryzyko.
- Ryga jest dla mnie wyjątkowym miejscem, ale to nie oznacza, że można przyjechać tu ze spokojem. Wręcz przeciwnie – ten tor zawsze wymaga pełnej koncentracji. Granica między dobrym przejazdem a dużym błędem jest naprawdę cienka - przyznaje Piotr Więcek.
Tor, który nie bierze jeńców. Piekło w "Czarcim Kotle"
Ryga to obiekt kultowy, ale i śmiertelnie niebezpieczny. Kierowcy zgodnie podkreślają, że ten tor "nie bierze jeńców". Poślizg inicjowany jest przy prędkościach przekraczających 150 km/h, a betonowe bariery ustawione są tuż przy trasie. Tu nie ma miejsca na najmniejszy błąd – jeden zły ruch kończy się potężnym uderzeniem i końcem marzeń.
Zobacz też: Rusza walka o mistrzostwo Europy na żużlu. Legenda wskazuje faworyta
Największy postrach budzi sekcja znana jako "Czarci Kocioł" – ciasny, głęboki zakręt otoczony betonem, gdzie opony i zawieszenie poddawane są ekstremalnym przeciążeniom. To właśnie tam rozstrzygały się losy wielu pojedynków i całych mistrzostw.
Wielki finał na PGE Narodowym coraz bliżej
Po morderczej rundzie na Łotwie zawodnikom zostanie już tylko przystanek w Niemczech i wielki finał na PGE Narodowym w Warszawie. Perspektywa walki o tytuł przed własną publicznością dodaje Polakom skrzydeł, ale też nakłada ogromną presję. Każdy punkt zdobyty w Rydze będzie na wagę złota w ostatecznym starciu, które odbędzie się 11-12 września. Czy będziemy świadkami historycznego triumfu?