MKOL chce powrotu Rosjan. Czas na żużel i Grand Prix?
7 lipca tego roku MKOL poinformował o tymczasowym zniesieniu zawieszenia Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego. W praktyce oznacza to, że reprezentanci Rosji mogą się starać o kwalifikację na IO. Decyzja wywołała burzę na całym świecie. Wypowiadali się politycy, sportowcy, kibice i działacze.
- Dla lekkiej atletyki na szczęście nie zmienia się nic, bo ten kurs u nas jest dość twardy i jest podtrzymywany od początku wojny. U nas i Rosja i Białoruś są zawieszone i na razie nie ma żadnych sygnałów, żeby tam to miało być jakoś złagodzone - skomentował w rozmowie z Radiem Eska Tomasz Majewski, dwukrotny mistrz olimpijski w pchnięciu kulą, obecnie wiceprezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki.
Majewski dodał, że wiele zależy od federacji, związanych z poszczególnymi dyscyplinami. "Super Express" postanowił zapytać o sprawę Richarda Colemana, szefa Mayfield Sports Events, promotora żużlowego cyklu Speedway Grand Prix. Z Brytyjczykiem spotkaliśmy się w szwedzkiej Malilli. W wywiadzie, przeprowadzonym wspólnie z Mateuszem Wróblewskim z WP Sportowe Fakty, działacz wypowiedział się jasno.
- Zaznaczam, że wypowiadam się we własnym imieniu, nie jako całe Mayfield Sports. Sport powinien być, jeśli to możliwe, oddzielony od polityki. Chcę, by w Grand Prix występowało 15 najlepszych zawodników. Jestem przekonany, że Emil Sajfutdinow i Artiom Łaguta należą do czołówki. Decyzja MKOL może być katalizatorem, który otworzy dyskusję. To nie jest jednak takie proste, w żużlu często myślimy schematycznie - zaznaczył Coleman.
Będzie popierał powrót Rosjan, ale widzi problemy
W rozmowie z naszym dziennikarzem Richard Coleman zwrócił uwagę na bardzo istotny fakt. Artiom Łaguta i Emil Sajfutdinow mają polskie obywatelstwo jeżdżą w PGE Ekstralidze jako Polacy. To duże ułatwienie dla klubów. Gwiazdy najlepszej ligi świata zarabiają w elicie największe pieniądze, więc może tu wystąpić konflikt interesów. Paradoksalnie może się okazać, że łatwiej będzie miał Grigorij Łaguta, który nigdy nie porzucił rosyjskiej licencji.
- Polskiej federacji nie podoba się sytuacja, gdzie zawodnik urodzony w Rosji miałby słuchać polskiego hymnu po wygranym turnieju. Komentarze kibiców, ich nieprzychylność do tego tematu, to byłby kolejny instrument w dyskusji. Inna sprawa, to gdyby Łaguta i Sajfutdinow chcieli występować w GP, startowaliby na licencji innego neutralnego państwa, bo to zapewne nie jest problem. Jednak z ich perspektywy, lepiej dla portfela, żeby byli Polakami w PGE Ekstralidze. Pod neutralną flagą występować nie mogą, bo FIM nie przewiduje tego w przepisach - zaznaczył Richard Coleman.
Działacz zaznaczył, że w najbliższych tygodniach odbędą się ważne spotkania, gdzie będzie przekonywał do znalezienia rozwiązania, które pomoże Sajfutdinowowi i Łagucie w powrocie do SGP. Ten ostatni wciąż przypomina, że nie dostał szansy na obronę tytułu mistrzowskiego. Przed kolejnym sezonem należy się spodziewać gorących dyskusji.
Szef Mayfield Sports Events omówił również temat potencjalnych "dzikich kart" dla wspominanych wyżej zawodników. Zaznaczył, że konkurencja jest spora. Ten sezon przyniósł m.in. kontuzje Dana Bewleya, czy Jacka Holdera. To prawdziwe gwiazdy cyklu. Jest też Fredrik Lindgren, czy zwycięzcy turniejów - Max Fricke i Kacper Woryna.