Bartosz Zmarzlik trzeci w Malilli. Triumf Thomsena
Duńczyk Anders Thomsen wygrał Grand Prix Szwecji w Malilli. Na drugim stopniu podium stanął Robert Lambert. Lider PRES Toruń przegrał tylko raz - w finale. Trzecie miejsce wywalczył Bartosz Zmarzlik. Reprezentant Polski powiększył przewagę na drugim w klasyfikacji generalnej Brady'm Kurtzem do pięciu punktów. Nic więc dziwnego, że po zawodach był w dobrym humorze.
- Wygrałem start z drugiego pola, potem usłyszałem strasznie dużo obrotów z silnika. Tor też się tak układał, że wąska linia była bardzo twarda, ale czasami szorstka i fajnie można było linię ciągnąć. U Andersa było widać w końcówce, że ustawienia pasowały, z najgorszych, zewnętrznych pól wychodził ze startu, po czym napędzał się i potrafił to wykorzystać. Nie mogłem nic więcej zrobić. Wygrałem start, założyłem Roberta Lamberta. Gdybym ten bieg inaczej rozegrał, mógłbym skończyć nawet na czwartej pozycji. Cieszę się z podium. Teraz czas na przerwę, chwilę resetu. To się przyda mi i teamowi - powiedział "Super Expressowi" Zmarzlik.
Zmarzlik wrócił do koszmarnego dnia. "Pierwszy raz byłem w takiej sytuacji"
4 lipca na torze w Bydgoszczy odbył się 2. Finał IMP. Bartosz Zmarzlik był cieniem samego siebie. Zapisał przy nazwisku dwa zera i defekt i nie załapał się na walkę z najlepszymi. Kibice przecierali oczy ze zdumienia.
- Pierwszy raz byłem w takiej sytuacji. W Bydgoszczy mi się rozkraczyło wszystko. Dzień później sam sobie udowodniłem, że jestem w formie. Nie chcę na nic zganiać, ale w pierwszym motocyklu zepsuło mi się wszystko. W następnym wyścigu padły mi prądy i nie mogłem odczytać motocykla. Zmieniliśmy w tym sprzęcie prądy i dziś stanęliśmy na dokładnie tym samym na podium w Grand Prix. Taki jest żużel. To już historia. Skupiamy się na lidze i Grand Prix, to jest najważniejsze - podkreślił Zmarzlik.
Zapytaliśmy mistrza o Woffindena. Piękne słowa
W sobotę koniec kariery ogłosił trzykrotny mistrz świata - Tai Woffinden. Brytyjczyk rywalizował na torze m.in. ze Zmarzlikiem, więc nie mogło tego dnia zabraknąć pytania o legendę Sparty Wrocław. - Myślę, że Tai to świetny człowiek. Pamiętam, że spędziliśmy owocny czas w Vetlandzie startując tam razem. Wtedy był dla mnie wielką gwiazdą, ale też był szczery. Dużo mi podpowiadał. Mogłem liczyć na jego pomoc - zapewnił Bartosz Zmarzlik.
- Nawet, gdy walczyliśmy o mistrzostwo świata, to zawsze było między nami fair. To była czysta przyjemność dzielić z nim tor. Mieliśmy kilka fajnych momentów i pamiętnych wyścigów, jak finał GP w Pradze w 2021 roku. Takich wyścigów było więcej - zakończył nasz rozmówca.