Makabra! Karetki zabrały nastolatków po potwornym wypadku. Siła uderzenia połamała ogrodzenie

Rykiem syren karetek i przerażeniem na trybunach zakończył się 11. bieg Indywidualnego Pucharu Ekstraligi U17 we Wrocławiu. Na torze doszło do dantejskich scen. W potwornym karambolu ucierpiało czterech młodych zawodników. Dwóch z nich opuściło stadion w karetce. Widok był mrożący krew w żyłach, a siła uderzenia tak potężna, że zdemolowała ogrodzenie toru.

Uśmiechnięty żużlowiec Mikołaj Duchiński. Na miniaturze obok groźny wypadek czterech zawodników na torze w SE Supersport.
Autor: Akrobata71/X ;Mateusz Bialczyk / Forum/ Forum
  • Na torze we Wrocławiu rozegrał się dramat: w potwornym karambolu podczas Indywidualnego Pucharu Ekstraligi U17 ucierpiało czterech młodych żużlowców.
  • Siła zderzenia była tak potężna, że połamała ogrodzenie, a dwóch nastolatków natychmiast trafiło do szpitala, mrożąc krew w żyłach kibiców.
  • Sprawdź, dlaczego po tych szokujących scenach mistrz świata Bartosz Zmarzlik wystosował pilny apel o poprawę bezpieczeństwa na torach.

Sceny jak z horroru. Potężna siła zmiotła ich z toru

Wszystko rozegrało się w ułamku sekundy. Na pierwszym łuku Mikołaj Duchiński przypuścił zbyt ambitną szarżę, próbując wyprzedzić Rafała Grzędzińskiego. Doszło do sczepienia motocykli, po którym obaj zawodnicy stracili panowanie nad maszynami. Rozpędzone motocykle z ogromnym impetem wpadły w jadących szerzej Dawida Cepielika i Kacpra Witrykusa. Cała czwórka z potworną siłą runęła na tor i wbiła się w bandę.

Przeczytaj także: Bartosz Zmarzlik szczerze o apetycie na sukces i presji. Sam sobie to narobiłem”

Siła uderzenia była tak potężna, że pędzące motocykle i ciała zawodników połamały drewniane ogrodzenie znajdujące się za dmuchaną bandą. Na torze natychmiast pojawiły się służby medyczne. O ile Duchiński i Witrykus o własnych siłach wrócili do parku maszyn, o tyle los Rafała Grzędzińskiego i Dawida Cepielika był znacznie gorszy. Obaj nastolatkowie zostali przetransportowani do szpitala.

Głos mistrza po dramacie. Bartosz Zmarzlik apeluje

Choć słowa te padły kilkanaście dni temu w rozmowie z "Super Expressem", po dramacie we Wrocławiu brzmią jak złowieszcze ostrzeżenie i ważny apel. Czterokrotny mistrz świata Bartosz Zmarzlik od dawna podkreśla, że w tak niebezpiecznym sporcie, jakim jest żużel, kluczowe jest wsłuchiwanie się w głos samych zawodników, by tory stawały się bezpieczniejsze.

Zobacz też: Patryk Dudek nie gryzie się w język! Brutalna prawda o dzisiejszym żużlu

- Potrzeba więcej rozmów z zawodnikami. Nie chodzi o to, by nas tylko słuchać, ale by konsultować pewne rzeczy. Chciałbym, aby dyskusje odbywały się w szerokim gronie, żeby każdy mógł przedstawić swoje spostrzeżenia, bo z każdej wypowiedzi można wyciągnąć coś wartościowego - proponuje Zmarzlik.

BARTOSZ ZMARZLIK O TAJEMNICACH SWOJEGO SUKCESU
Bartosz Zmarzlik QUIZ. Jak dobrze znasz mistrza świata? 9/10 to obowiązek każdego kibica!
Pytanie 1 z 10
W jakim klubie występuje Bartosz Zmarzlik?