- Damian Knyba przegrał walkę z Agitem Kabayelem o pas WBC Interim w wadze ciężkiej
- Polski pięściarz był wściekły po walce i nie ukrywał swojego rozgoryczenia
- Czy sędziowie go skrzywdzili w tym starciu?
Damian Knyba wkurzony na sędziego po porażce z Kabayelem
Damian Knyba (29 l., 17-1) nie został tymczasowym mistrzem świata WBC w wadze ciężkiej. "Polski Husarz" natchniony przed "Rotę" wyszedł do ringu w niemieckim Oberhausen, ale sił starczyło mu na dwie rundy i został znokautowany przez Agita Kabayela.
Przerwanie pojedynku wzbudziło mnóstwo kontrowersji. Polak wygrał dwie pierwsze rundy, ale w trzeciej pojawiły się pierwsze problemy. Sędzia nie dał szans Knybie na sprawienie sensacji i przerwał walkę.
- Myślę, że sędzia przerwał to zdecydowanie za wcześnie, byłem na to strasznie wkurzony. Czy to zmieniłoby wynik walki? Tego nie mówię, pewnie nie, godzę się z porażką i oddaję Kabayelowi respekt, bo nie jest dla mnie wstydem przegrać z mistrzem. Wstyd mi tylko tego, że nie wykorzystałem życiowej szansy, z czego trzeba wyciągnąć wnioski i iść dalej – przyznał w rozmowie z dziennikarzami.
Knyba szczerze o planie na walkę: Znokautować
Damian Knyba w rozmowie z dziennikarzami nie ukrywał, że jego głównym celem na pojedynek z Kabayelem było znokautowanie Niemca.
- Trochę się nakręciłem i dużo biłem, ale skoro moje ciosy wchodziły, to wiedziałem... I generalnie taki był plan, żeby go znokautować. Chciałem go zrealizować, wiedząc że wszyscy tam są przeciwko mnie. Później jednak słyszałem, że sędziowie wpisywali coś na moją korzyść...
Kabayel po walce rzucił wyzwanie kolejnemu rywalowi. Celuje teraz w posiadacza pasa mistrza świata WBC Oleksandra Usyka. - Jestem na to gotowy! - przekonywał.