Rada Europy w Strasburgu, organizacja zrzeszająca wszystkie europejskie kraje (nie tylko należące do Unii Europejskiej) zaleciła w roku 1999 wprowadzenie zakazu uprawiania MMA. Uznała wówczas, że „przemoc oraz barbarzyńskie i dzikie czyny popełniane w imię sportu nie mają wartości społecznej w społeczeństwie cywilizowanym, które szanuje prawa człowieka”.
Zgodnie z tą uchwałą niektóre kraje zakazały mieszanych sztuk walki na długie lata. Wśród nich znalazła się Francja, gdzie restrykcje ministra sportu zostały też poparte w roku 2006 przez Najwyższą Radę Audiowizualną (CSA), według której pokazywanie tego sportu „może poważnie zaszkodzić fizycznemu, umysłowemu lub moralnemu rozwojowi nieletnich”.
Za taką rekomendacją nie poszła Polska. Najbardziej renomowana organizacja, Konfrontacja Sztuk Walki działa u nas już od roku 2004. Walki MMA zdobyły olbrzymią popularność wciągając do nich także medalistów olimpijskich innych dyscyplin jak sztangista Szymon Kołecki, judoka Paweł Nastula czy zapaśnik Damian Janikowski, a także mistrz świata w zawodach siłaczy Mariusz Pudzianowski.
We Francji mieszane sztuki walki stały się dozwolone od początku ubiegłego roku, a rada CSA zaleciła ich relacjonowanie. Teraz tendencja ta dotarła także do organizacji wszecheuropejskiej. Rada Europy oznajmiła, że dawna deklaracja co do tej dyscypliny jest przestarzała. Zachęca teraz państwa zrzeszone do uznania MMA i nadania jej ram prawnych zgodnie z obowiązującymi przepisami.
- Oświadczenie Rady Europy zdejmuje ostatnią przeszkodę wobec rozwoju tej dyscypliny w Europie w najlepszych warunkach. Jesteśmy zachwyceni ta decyzją – powiedział dyrektor organizacji UFC Lawrence Epstein.