Gdy Małysz ogłosił dwa dni temu, że nie będzie ubiegał się o kolejną kadencję, wiele osób uznało, że temat sprowadzenia Horngachera do Polski upadnie. To właśnie obecny prezes prowadził negocjacje z austriackim trenerem, a ogłoszenie współpracy wydawało się być tylko formalnością. Sprzeciw pojawił się jednak ze strony zarządu.
ZOBACZ TEŻ: Wszyscy przeciwko Piesiewiczowi. Domagają się dymisji! Specjalny list, był Małysz
Jego członkowie argumentowali, że podejmowanie tak ważnych decyzji tuż przed wyborami – zaplanowanymi na 13 czerwca – nie jest właściwe. W efekcie pojawiły się wątpliwości, czy Horngacher będzie skłonny czekać na rozwój wydarzeń, a wcześniejsze starania mogą okazać się bezowocne. Sam Małysz liczy jednak, że do tego nie dojdzie.
Tak Kamil Stoch kończył karierę [Zdjęcia]
– Dzisiaj mieliśmy ogłaszać Stefana Horngachera. Wciąż jest niewielka nadzieja. Nowe władze PZN być może będą chciały wrócić do rozmów, pozostaje tylko pytanie, czy Stefan będzie gotowy tyle czekać – powiedział Małysz, który w piątkowe południe zjawił się w Warszawie. Dodajmy, że spotkanie, w którym brał udział Małysz, zostało zorganizowane z inicjatywy ministra w związku z kryzysem wokół sponsora generalnego PKOl – firmy Zondacrypto.
– Przez ostatnie dwa miesiące Stefan intensywnie współpracował z Maćkiem Maciusiakiem i Michalem Doleżalem nad planem przygotowań do nowego sezonu, więc może być mu trudno tak po prostu zrezygnować z pracy w Polsce – dodał.
ZOBACZ TEŻ: Adam Małysz ogłosił wszem wobec! To koniec. Ostateczna decyzja