Uroczystość otworzyła wójt gminy Poronin Anita Żegleń, podkreślając silne związki Stocha z rodzinną miejscowością. Do tych relacji nawiązywał również Babiarz, a sam skoczek żartował, że ulica nazwana jego imieniem pomaga mu bez problemu odnaleźć drogę do domu. Adres "Kamila Stocha 6" zawsze bawi (a jeśli pomyliliśmy to przepraszamy).
W trakcie spotkania Stoch opowiadał o wpływie rodzinnych stron na swoje życie i charakter. Zaznaczał, że dorastanie pod Tatrami, wśród ludzi przyzwyczajonych do ciężkiej pracy i trudnych zimowych warunków, nauczyło go konsekwencji oraz wytrwałości.
– Jestem trochę zdenerwowany, ale bardzo zadowolony i podekscytowany, że mogę tutaj przed państwem być. I tak się zastanawiałem właśnie, czy to jest impreza pożegnalna i dlatego się wszyscy tak cieszą – śmiał się Kamil Stoch. – Dlatego, kiedy pani wójt powiedziała, że to jest jednak impreza nie pożegnalna, a ma inny charakter, bardziej powitalny, tym bardziej się cieszę, że mogę tutaj być. Dziękuję – mówił mistrz z Zębu.
Rozmowę ze Stochem prowadził Przemysław Babiarz, uznany dziennikarz i komentator TVP. W trakcie spotkania przypomniano wszystkie osiągnięcia skoczka — 80 miejsc na podium zawodów Pucharu Świata, w tym 39 zwycięstw, trzy złote medale olimpijskie, tytuły mistrza świata oraz triumfy w Turnieju Czterech Skoczni.
Po zakończeniu rozmowy organizatorzy przygotowali dla gości nietypową niespodziankę. Zamiast tradycyjnego tortu na salę wjechały specjalne babeczki... "Kamilki". Z pistacjowym nadzieniem — jednym z ulubionych smaków mistrza olimpijskiego.
Stoch, jak zwykle z dużym dystansem i poczuciem humoru, skomentował ten pomysł. – Wymyślone pewnie na tę okazję. Było bardzo dobre, bardzo smaczne, chociaż nazwa niekoniecznie przypadła mi do gustu – śmiał się skoczek.