W 2018 roku niespełna 18-letni Tomasz Pilch otarł się o medal mistrzostw świata juniorów, zajmując w Kanderstegu 4. miejsce, a także wystąpił w Turnieju Czterech Skoczni i zdobył pierwszy punkt Pucharu Świata w Zakopanem. Wtedy o talencie siostrzeńca Adama Małysza mówiła cała Polska, ale osiem lat później jego kariera znalazła się na poważnym zakręcie. W tym roku skończy 26 lat, a na palcach jednej ręki można wyliczyć konkursy PŚ, w których punktował. Były takie zaledwie cztery - Pilch zgromadził w nich łącznie 32 punkty PŚ, po raz ostatni za 12. miejsce w słabo obsadzonym konkursie w lutym 2023 r. w Rasnovie. W kolejnych latach nie łapał się nawet do grupy krajowej otrzymującej szanse w polskich konkursach PŚ.
Adam Małysz zapytany o dymisję Macieja Maciusiaka. Jasne stanowisko. "W trakcie sezonu?"
Tomasz Pilch zawiesza karierę i uderza w Małysza! "Nie ma żadnego wsparcia"
"Niestety, z przyczyn niezależnych ode mnie byłem zmuszony zawiesić swoją sportową działalność w tym sezonie. Była to trudna, ale przemyślana decyzja. Dziękuję Wam za wsparcie i wiadomości" - ogłosił skoczek w poniedziałek, 12 stycznia, w mediach społecznościowych.
Taka decyzja dzień po konkursie PŚ w Zakopanem, który był jednocześnie ostatnim występem Kamila Stocha w zawodach tej rangi na polskiej ziemi, zaskoczyła wszystkich kibiców. Pilch zdradził więcej szczegółów w rozmowie z WP SportoweFakty i nie chodzi o problemy zdrowotne.
Zapłakany Kamil Stoch po ostatnim skoku w Zakopanem. "Byłem do niczego"
- Jeżeli nie startujesz w zawodach, nie osiągasz wyników, konkretnych miejsc, to jest ci bardzo trudno cokolwiek w tym sporcie zarobić. A trzeba mieć za co opłacić rachunki, mieszkanie, dojeżdżać na treningi i po prostu: mieć za co zjeść - przyznał 25-latek.
Taka decyzja dojrzewała w nim od grudnia. Skoczek zwrócił też uwagę na niewystarczające wsparcie ze strony Polskiego Związku Narciarskiego, za który odpowiada Adam Małysz - jego wujek.
- Nikt nie pomaga nam szukać sponsorów, a jeżeli sami go znajdziemy, to musimy jeszcze zapłacić do związku 600 złotych na rok za to, że mamy sponsora na czapce lub kasku. (...) Tak naprawdę nie ma żadnego wsparcia - zaznaczył Pilch. Sam zamierza teraz zająć się innym fachem, niezwiązanym ze skokami, choć nie chciał zdradzić szczegółów.
