"Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy" - te słowa kultowej piosenki Marka Grechuty towarzyszyły Kamilowi Stochowi podczas ostatnich skoków w ramach Pucharu Świata w Zakopanem. Trzykrotny mistrz olimpijski, 39-krotny zwycięzca zawodów PŚ i jeden z najlepszych skoczków w historii w niedzielę (11 stycznia) po raz ostatni wystąpił na Wielkiej Krokwi w zawodach elity. A po nieudanym skoku na 119,5 metra z zawodami pożegnał się już po pierwszej serii. Zajął 42. miejsce, ale tym razem to nie wynik był najważniejszy.
Kamil Stoch pocieszany przez żonę. Popłakał się po ostatnim skoku w Zakopanem. Wzruszający obrazek
Zapłakany Kamil Stoch po ostatnim skoku w Zakopanem. Łamał mu się głos
- Ten weekend po względem sportowym dla mnie był do niczego. Nie nadawałem się do wykonywania najprostszych rzeczy. Marzyłem... Wyobrażałem sobie, jak chciałbym tu skakać, jakie te skoki miały być. Natomiast często z naszych marzeń, chęci i ambicji nie wynika nic. Życie pisze zupełnie inny scenariusz - mówił wyraźnie poruszony Stoch w strefie dla dziennikarzy.
Pożegnanie z kibicami w Zakopanem kosztowało go mnóstwo emocji.
- Pod względem emocjonalnym i wspomnień, które ze mną zostaną, ten weekend będzie niesamowity. Tysiące ludzi, którzy tu przyjechali... Machali do mnie, krzyczeli pozytywne słowa. Uświadomiłem sobie, że nie ma znaczenia, jaki oddam skok, bo najważniejsze, że tu jestem. Że dotrwałem do tego momentu i w taki sposób mogę się pożegnać. Z nartami, machając i kłaniając się kibicom - przyznał łamiącym się głosem 38-latek.
Wzruszające pożegnanie Kamila Stocha w Zakopanem. Jeden gest skierowany do kamery
Wybitnego skoczka żegnali także prezydent Karol Nawrocki i jego poprzednik Andrzej Duda.
- Ten weekend zostanie ze mną do końca życia. Ci wszyscy ludzie nie musieli tu przyjeżdżać. Widzieli, jak wygląda ta zima, jak wyglądały ostatnie lata. A jednak chcieli tutaj być ze mną podczas ostatniego skoku. I za to jestem im bardzo wdzięczny - podsumował Stoch.
