- Kamil Stoch pożegnał się z Wielką Krokwią w Zakopanem! To był jego ostatni skok w stolicy polskich Tatr
- Stoch skoczył 119,5 metra i to nie wystarczyło na drugą serię
- Słynny polski skoczek pokazał tylko jeden gest do kamery
Kamil Stoch pożegnał się w Zakopanem. To jego ostatni skok
Niedzielny konkurs w Zakopanem miał słodko-gorzki smak. Z jednej strony kibice liczyli na walkę o punkty, z drugiej – byli świadkami historycznego momentu. Kamil Stoch oddał swój ostatni skok w karierze na legendarnej Wielkiej Krokwi. I choć zabrakło metrów do awansu, mistrz pożegnał się z fanami w sposób, który wycisnął łzy z oczu.
Scenariusz tego popołudnia nie był idealny pod względem sportowym. Kamil Stoch uzyskał 119,5 metra. W momencie zakończenia swojej próby zajmował 27. miejsce, co szybko okazało się wynikiem niewystarczającym do awansu do drugiej serii. Dla "Rakiety z Zębu" oznaczało to koniec rywalizacji tego dnia, ale przede wszystkim – definitywne pożegnanie z obiektem im. Stanisława Marusarza w roli zawodnika.
Stoch doskonale zdawał sobie sprawę z wagi tej chwili. Tuż po wyhamowaniu na odjeździe, gdy emocje wciąż buzowały, a trybuny skandowały jego nazwisko, skoczek skierował wzrok na operatora kamery. To właśnie wtedy wykonał gest, który stał się symbolem tego pożegnania.
Tak Kamil Stoch pożegnał się z Zakopanem. Jeden gest
Mistrz złączył kciuk i palec wskazujący, tworząc tzw. "japońskie serduszko". To znak niezwykle popularny w kulturze azjatyckiej, szczególnie w K-popie, symbolizujący miłość, sympatię i ogromną wdzięczność. W ten subtelny, ale wymowny sposób Kamil Stoch podziękował nie tylko obecnym pod skocznią, ale i milionom widzów przed telewizorami za dekady wsparcia.
Choć wynik sportowy pozostawił niedosyt, klasa, z jaką Stoch pożegnał się ze swoją "domową" skocznią, pozostanie w pamięci na długo. Wielka Krokiew była świadkiem jego największych triumfów, a w niedzielę stała się miejscem wzruszającego "dziękuję", wypowiedzianego bez użycia słów.