- Kamil Stoch pożegnał się ze sportową karierą
- Legendarny polski skoczek oddał ostatnie skoki w Planicy w niedzielę, 29 marca
- Teraz przyznał wprost, jaka presja towarzyszyła mu. W końcu może poczuć się wolny
Kamil Stoch o sportowej emeryturze: Wreszcie jestem wolny
Kamil Stoch zakończył swoją wyjątkową karierę podczas finałowego konkursu Pucharu Świata w Planicy. Trzykrotny mistrz olimpijski zajął 30. miejsce, ale wynik sportowy był tego dnia sprawą drugorzędną. Najważniejsze były emocje – a tych nie brakowało. Po ostatnim skoku Stoch przyznał coś, czego wielu się nie spodziewało.
– Stoczyłem największą batalię chyba w całej mojej karierze. Nie szło, ale wreszcie jestem wolny. Wolny od swoich ambicji, od podkręcania siebie samego, że ma być tak jak ja chcę. Dotrwałem do końca i powalczyłem – powiedział, nie ukrywając ulgi.
Kamil Stoch był w szoku. Od razu zadał jedno pytanie, to był piękny koniec
Dla jednego z najwybitniejszych polskich sportowców ostatnie lata były niezwykle trudne. Choć kiedyś potrafił latać ponad 250 metrów, w ostatnich sezonach nie był już w stanie wrócić na szczyt. Niedzielny konkurs nie ułożył się idealnie. Stoch nie przekroczył granicy 200 metrów, a do finałowej serii awansował rzutem na taśmę. Sam przyznał, że zawiodła go… głowa. – Byłem maksymalnie skoncentrowany, chciałem oddać dalekie skoki, ale po prostu głowa odmówiła posłuszeństwa – tłumaczył.
Wzruszający moment. Chorągiewką machnęła mu jego żona
Jednym z najbardziej symbolicznych momentów był sygnał do ostatniego skoku. Chorągiewką dała mu go żona, Ewa. Po lądowaniu Stoch odrzucił narty, co wielu odebrało jako symboliczne pożegnanie. On sam szybko to wyjaśnił – chciał po prostu ukłonić się kibicom.
I właśnie kibice byli tego dnia najważniejsi. Tłumnie przyjechali do Planicy i wcześniej do Kranjskiej Gory, by pożegnać swojego mistrza. Co dalej? Na razie odpoczynek. Po latach presji i walki o wyniki Stoch chce po prostu złapać oddech i spojrzeć na sport z innej perspektywy.
