– Lubię Jakuba Wolnego i Andrzeja Stękałę, ale zwróciłbym też uwagę na Kacpra Juroszka. Myślę, że ma przed sobą przyszłość, ma potencjał – mówił „Super Expressowi” przed startem sezonu 2021/2022 Andreas Goldberger, były świetny skoczek, który ma oko do wyłuskiwania talentów. Przyszłość zamieniła się w teraźniejszość, a Juroszka postawiła w zaskakującej dla kibiców sytuacji. Nie został uwzględniony w żadnej z grup szkoleniowych ogłoszonych przez Polski Związek Narciarski na nadchodzący sezon. Jak sam przyznał, wynika to z jego decyzji o przerwie od sportu.
Na początku zimy olimpijskiej 24-latek trenował jeszcze w kadrze A pod okiem trenera Macieja Maciusiaka, wcześniej mocno wierzył w niego Thomas Thurnbichler. Później został jednak przesunięty na zaplecze reprezentacji. W sezonie 2025/26 nie brał udziału w najważniejszych zawodach ani latem, ani zimą.
ZOBACZ TEŻ: Kiedyś przeżył dramat w Wiśle, teraz kończy ze sportem. Ogłosił to oficjalnie
– Nie wystartuję w tym sezonie, zawieszam karierę. To czas, by uporządkować sprawy mentalne i finansowe – wyjaśnił Juroszek.
W Pucharze Kontynentalnym pojawił się dopiero pod koniec zimy, startując w finale cyklu na Wielkiej Krokwi. Wcześniej przez większość sezonu rywalizował głównie w FIS Cupie.
ZOBACZ TEŻ: Adam Małysz zabrał głos po rezygnacji. Padły słowa o "trupach"!
Debiut w Pucharze Świata zaliczył 25 lutego 2022 roku w Lahti, a jedyne punkty zdobył rok później – 18 lutego 2023 (14. miejsce w Rasnovie). W dorobku ma także dwa miejsca w czołowej dziesiątce Letniego Grand Prix oraz dwa podia Pucharu Kontynentalnego, w tym zwycięstwo w Brotterode w 2022 roku.
Decyzja skoczka nie jest zaskoczeniem – od dłuższego czasu musiał łączyć treningi z pracą zawodową. Jak przyznał w lutym w rozmowie z TVP Sport, często pracował rano, a później trenował lub odwrotnie, starając się w wolnych chwilach nadrobić zaległe godziny. Przyznał też, że odczuwa już spore zmęczenie psychiczne.