Stoch mówił wprost, że zakładał – sportowo – inny finisz dwudziestoletniej kariery na skoczniach. W niedzielę w Planicy na szczęście wystarczyło mu energii, by zakwalifikować się do 2. serii. Zajął 30. miejsce, ale po obu lotach (190 i 193 metry) miał uśmiech na twarzy. – Mogło być lepiej, pomyślałem od razu po lądowaniu, ale pomyślałem też: uff! – powiedział trzykrotny mistrz olimpijski.
Serce mogło zabić mocniej, gdyby Kamil Stoch wiedział, że sygnał do lotu daje mu Ewa Bilan-Stoch. Małżonka wcieliła się w rolę trenera, skoczek próżno szukał jej na dole skoczni po skoku. – Zobaczyłem co się dzieje dopiero na dole, jak już wyhamowałem. Patrzyłem na telebim, chciałem obejrzeć powtórkę i nagle… Ewa? A gdzie ona jest? Okazało się, że jest na górze. Zastanawiam się teraz, co by było, gdybym zobaczył ją, siedząc na belce. Ale do końca byłem maksymalnie skoncentrowany. Chciałem po prostu oddać najlepszy możliwy skok. Zobaczyłem tylko flagę i ruch chorągiewką – i pojechałem – wyjaśnił.
ZOBACZ TEŻ: Kamil Stoch oddał ostatni skok w karierze! Wzruszające pożegnanie legendy
Skoczek z Zębu przyznał się, że awans do drugiej serii mocno go zaskoczył. – Była ogromna radość z tego, że jestem w finale. Już po pierwszym skoku konkursowym byłem pewien, że przeszedłem przez tę bramkę i myślałem: „To już koniec, tak to się miało zakończyć”. A potem w szatni dowiedziałem się, że jednak będę skakał w drugiej serii – powiedział.
Na szczęście organizatorzy mieli pomysł na jeszcze jeden lot dla Kamila w razie niepowodzenia. Na szczęście Felix Hoffman "wpuścił" Kamila do 2. serii, zajmując pechowe 31. miejsce. – Dopiero później się dowiedziałem, że sędziowie pozwolą mi oddać ten dodatkowy skok – przed drugą serią. Gdy się okazało, że będę skakał w konkursie jako normalny zawodnik, to było super. Z jednej strony traktowałem to jako finałowy skok, a z drugiej – byłem w pełni zmotywowany i skoncentrowany.
Czas na... emeryturę. Co teraz pocznie Kamil Stoch? – A po co się tym martwić? Co będzie za miesiąc, dwa? Na razie jestem tutaj w Planicy. Od poniedziałku zaczynam nowe życie. Na razie mam w głowie to, co będę robił w poniedziałek. Wstanę rano, mam nadzieję, że się wyśpię. Porządnie. Pójdę po kawę i croissanta. Dla siebie i dla żony. I tak zawsze. Dzień pierwszy mojej emerytury – zapowiedział.