Ohydny atak Norwegów na Polaków po aferze w skokach! Ciarki żenady gwarantowane

2026-01-05 19:13

"Afera smarowa" z udziałem Pawła Wąska i reprezentacji Polski zszokowała świat skoków narciarskich w trakcie Turnieju Czterech Skoczni. Norwegowie postanowili wykorzystać ten moment, aby wrócić do sprawy własnego oszustwa podczas ostatnich mistrzostw świata w Trondheim. I niestety nie skorzystali z możliwości milczenia. Zaatakowali Polaków, domagając się "sprawiedliwości"! Aż trudno uwierzyć, jak porównują te dwie sprawy.

Paweł Wąsek

i

Autor: Alex Marcinkowski Paweł Wąsek
  • Afera z Pawłem Wąskiem i zakazanym smarem wybuchła podczas zawodów Turnieju Czterech Skoczni w Innsbrucku.
  • W wyniku kontroli wykluczono celową próbę oszustwa Polaków.
  • Mimo to, Norwegowie postanowili uderzyć w Polaków i "walczyć o sprawiedliwość".
  • Aż nie chce się wierzyć, jak komentują tę sprawę w odniesieniu do własnych grzechów z MŚ w Trondheim!

Przypomnijmy - Paweł Wąsek został zdyskwalifikowany po kwalifikacjach w ramach Turnieju Czterech Skoczni w Innsbrucku z powodu smaru na nartach z zakazanym fluorem. Został pierwszym skoczkiem w historii wykluczonym ze względu na smar do nart. Wiadomo już, że zanieczyszczony był wykorzystany smar, a Wąsek i polski sztab o niczym nie wiedzieli. W wyniku kontroli FIS wykluczono celową próbę oszustwa ze strony Polaków. Ale to za mało dla Norwegów, którzy postanowili wykorzystać okazję i uderzyć w Biało-Czerwonych.

Kontroler FIS komentuje zawieszenie Pawła Wąska. Ujawnił niewygodną prawdę

Na łamach dziennika "Dagbladet" ukazał się artykuł, w którym zarzuca się Polakom celowe działanie. Norwegowie domagają się surowej kary dla Wąska, a przy okazji mówią o braku sprawiedliwości w nawiązaniu do skandalu z ostatnich mistrzostw świata!

QUIZ: Rozpoznasz tych skoczków? Tylko najwięksi kibice sobie poradzą!
Pytanie 1 z 20
Zacznijmy od czegoś prostego. Skoczek na zdjęciu to...
Kamil Stoch

Norwegowie zostali wtedy przyłapani na skakaniu w nieprzepisowych kombinezonach z wszytymi sznurkami, które pomagały im w dalekich skokach. Wybuchła największa afera w historii skoków narciarskich, a zamieszani w aferę Norwegowie zostali zawieszeni. Teraz porównują to do zanieczyszczonego smaru na nartach Wąska...

"Johann Andre Forfang i Marius Lindvik zostali złapani z powodu sztywnych nici w kombinezonach podczas mistrzostw świata w Trondheim. Zostali zawieszeni na trzy miesiące, mimo że uważano, że nic nie wiedzieli. Pytanie więc: Jaka jest różnica między sztywnymi nićmi a przyłapaniem na fluorze na nartach? Dlaczego jedno oznacza dyskwalifikację, a drugie banicję?" - czytamy w artykule "Dagbladet".

Co gorsza, jeden z głównych antybohaterów norweskiego skandalu zgadza się z tą tezą.

To na pewno nie był sabotaż. Były tam spore ilości fluoru. To nie były tylko jego śladowe ilości. Nie sądzę, żeby to był wypadek. To kolejny przykład na to, że świat nie jest sprawiedliwy - powiedział Forfang, dla którego nie ma znaczenia, że Wąsek o niczym nie wiedział.

Dla nas to kolejny dowód na to, że Norwegowie zrobią wszystko, aby próbować wybielić się ze skandalicznego oszustwa na MŚ. A kontrolerzy FIS nie mają wątpliwości co do przewinienia Polaków.

Super Sport SE Google News