Niedzielny konkurs odwołany.
Rano odwołano kwalifikacje, po nich odwołano skoki do kombinacji norweskiej. Malała wiara, że wiatr po południu ucichnie. Zaplanowana na 14.50 pierwsza seria została przesunięta, a o godz. 15.11 cały konkurs został oficjalnie odwołany. Ogłosił to przed kamerami dyrektor Pucharu Świata Sandro Pertile. – Postaramy się nadrobić te zaległości w kalendarzu Pucharu Świata najszybciej jak to możliwe – powiedział. – Momentami wiatr słabł, ale co z tego skoro w porywach wynosił 10 m/s – wyjaśnił w rozmowie z FIS.
Mało kto wierzył, że niedzielne zawody na kapryśnej Rukatunturi pomogą polskim skoczkom w ustabilizowaniu formy. Polacy na razie notują słabe wyniki (nie licząc pięknie debiutującego Kacpra Tomasiaka i szukającego błysku Kamila Stocha). Po sobotnich skokach w Ruce nietęgą minę miał trener kadry Maciej Maciusiak. – Trzeba to wziąć na klatę – stwierdził przed kamerą Eurosportu.
Takie słowa musiały paść, skoro na fińskiej skoczni Piotr Żyła i Dawid Kubacki nie przebrnęli nawet eliminacji. W sumie mają też na koncie pięć nieudanych prób zakwalifikowania się do 2. serii (Żyła trzy, a Kubacki dwie). Bije ich na głowę Aleksander Zniszczoł, który w pierwszych pięciu konkursach ani razu nie wystąpił w drugiej rundzie. – Trzeba to wziąć na klatę, bo robimy wszystko, żeby było lepiej. Potem przychodzi taki konkurs i niestety dostaliśmy troszeczkę po du... – rzucił Maciej Maciusiak w Eurosporcie. – Co do reszty, może taki mały plusik przy Olku, który jest tu powtarzalny. Po tym, co się działo w sobotnich kwalifikacjach, to najbardziej Dawida szkoda. Zabrał się na progu, no ale niestety jak wpadniesz w dziurę gdzieś nad 60., 70. metrem, to wszyscy widzimy, jak te narty opadają i nie ma szans – ocenił trener kadry.
ZOBACZ TEŻ: PŚ Ruka: Poważne konsekwencje fatalnych startów Polaków. Bardzo zła wiadomość
W następny weekend rywalizacja przeniesie się na skocznię im. Adama Małysza w Wiśle-Malince.