PŚ w Willingen: Polska kadra bez olimpijczyków
Willingen to jeden z najbardziej charakterystycznych przystanków w kalendarzu Pucharu Świata. Skocznia Muehlenkopfschanze, umożliwiająca loty dalekie niczym na obiektach mamucich, w sobotę będzie areną zmagań indywidualnych. W Niemczech zobaczymy pięciu reprezentantów Polski, choć skład naszej kadry jest mocno zmieniony ze względu na zbliżające się igrzyska olimpijskie.
W piątkowym konkursie mikstów (drużyn mieszanych), w którym triumfowali Słoweńcy przed Niemcami i Japończykami, Polacy nie wystartowali. Powód jest prozaiczny – do Willingen nie przyjechały nasze skoczkinie (Anna Twardosz i Pola Bełtowska) ani czołowi skoczkowie (Kamil Stoch, Paweł Wąsek, Kacper Tomasiak). Wszyscy oni realizują cykl przygotowań bezpośrednio przed startem olimpijskim.
Pod nieobecność części kadry, ciężar walki o punkty spadnie na barki doświadczonych zawodników oraz młodzieży. W sobotnich kwalifikacjach na belce zasiądą Piotr Żyła, Dawid Kubacki, Aleksander Zniszczoł, Maciej Kot, Klemens Joniak. Na liście startowej nie znajdziemy żadnej reprezentantki Polski.
Skoki w Willingen: Skocznia wyjątkowa dla Polaków!
Muehlenkopfschanze to obiekt wyjątkowy – jest największą dużą skocznią na świecie (punkt K-130, rozmiar HS-147), stąd przydomek "mały mamut". To tutaj w 2001 roku Adam Małysz oddał niesamowity skok na 151,5 m, ustanawiając rekord, który przetrwał cztery lata (poprawił go Janne Ahonen – 152 m).
Obecnie oficjalny rekord skoczni należy do Johanna Andre Forfanga i wynosi aż 155,5 m. Granice ludzkich możliwości w Willingen badał Słoweniec Timi Zajc, który w 2023 roku poszybował na odległość 161,5 m, niestety kończąc tę niesamowitą próbę upadkiem.
Dla Polaków Willingen bywało szczęśliwe. Kamil Stoch wygrywał tu trzykrotnie (tyle samo co Noriaki Kasai), a na podium stawali też Żyła i Kubacki. Dwukrotnie (2017, 2019) Biało-Czerwoni byli najlepsi w drużynie.
