- Co spowodowało dyskwalifikację Pawła Wąska w Turnieju Czterech Skoczni?
- Pytania na ten odpowiedź szuka sztab szkoleniowy polskiej kadry
- Maciej Maciusiak ujawnia kulisy afery na łamach profili Polskiego Związku Narciarskiego
Maciej Maciusiak komentuje szokującą dyskwalifikację Pawła Wąska
Sobotnie kwalifikacje w Innsbrucku zakończyły się dla polskiej kadry w najgorszy możliwy sposób. Dyskwalifikacja Pawła Wąska za użycie niedozwolonego smaru fluorowego to cios, którego nikt się nie spodziewał. Głos w sprawie zabrał trener Maciej Maciusiak, który nie ukrywa, że sytuacja jest dla sztabu całkowicie niezrozumiała.
Decyzja kontrolerów FIS o wykluczeniu 26-latka z niedzielnego konkursu spadła na polski obóz jak grom z jasnego nieba. Trener Maciej Maciusiak w pierwszej reakcji podkreślił, że wynik testu stoi w sprzeczności z procedurami obowiązującymi w kadrze. Szkoleniowiec zapewnił, że Polacy od dawna nie korzystają z zakazanych substancji.
– Jesteśmy zaskoczeni, bo takich smarów nie posiadamy od bardzo dawna. Mamy nawet zakaz kupowania – wyjaśnił Maciusiak, zaznaczając, że w magazynach kadry teoretycznie nie powinno być nawet śladu po fluorze.
Wysoki pomiar na nartach Pawła Wąska
Tymczasem werdykt aparatury pomiarowej był bezlitosny. Co gorsza, nie chodziło o błąd pomiarowy czy minimalne zanieczyszczenie narty. Według relacji trenera, wskaźniki alarmowały o wysokim stężeniu substancji.
– Z pomiaru wychodzi, że fluoru musiało być dużo i to nie były śladowe ilości – przyznał szczerze szkoleniowiec. To właśnie skala odczytu sprawia, że sprawa jest tak tajemnicza. Maciusiak zwrócił uwagę na fakt, że identyczne metody smarowania były stosowane podczas poprzedniego przystanku Turnieju Czterech Skoczni w Garmisch-Partenkirchen. Wówczas jednak kontrole nie wykazały żadnych nieprawidłowości, a sprzęt został dopuszczony do zawodów bez zastrzeżeń.
Polski sztab szuka powodu dyskwalifikacji Wąska
Sztab szkoleniowy podjął natychmiastowe kroki, aby rozwikłać tę zagadkę. Smary używane przez Polaków zostały przekazane do szczegółowej weryfikacji. Trenerzy chcą mieć absolutną pewność co do czystości sprzętu pozostałych reprezentantów, aby uniknąć powtórki tego scenariusza w przyszłości.
W całym tym zamieszaniu najbardziej ucierpiał sam zawodnik. – Najbardziej szkoda w tym Pawła Wąska – podsumował Maciusiak. Dla skoczka, który walczył o kolejne punkty w prestiżowym cyklu, błąd w przygotowaniu sprzętu – niezależnie od tego, jak do niego doszło – oznacza przymusową pauzę i koniec marzeń o dobrym wyniku w Innsbrucku.
