- Koniec przygody z Australian Open dla Lindy Klimovicovej i Kamila Majchrzaka
- Polska tenisistka przegrała z Eliną Switoliną, choć w pierwszym secie postawiła jej twarde warunki
- Kamil Majchrzak po zaciętym boju odpadł z Fabianem Marozsanem
Lekcja od mistrzyni. Klimovicova postawiła się Switolinie
Dla 21-letniej Lindy Klimovicovej (134. WTA) sam awans do drugiej rundy był sporym sukcesem. Tam jednak czekało na nią wyzwanie najwyższego kalibru – rozstawiona z "dwunastką" Elina Switolina. Mimo porażki 5:7, 1:6, Polka urodzona w czeskim Ołomuńcu pozostawiła po sobie dobre wrażenie, zwłaszcza w pierwszej partii.
Klimovicova, która nigdy wcześniej nie grała z zawodniczką z Top 50, wyszła na kort bez kompleksów. Grała odważnie, a trema debiutantki była niewidoczna. Nawet gdy w pierwszym secie przegrywała 2:4, potrafiła błyskawicznie odrobić straty i doprowadzić do stanu 4:4. W końcówce partii górę wzięło jednak ogromne doświadczenie Ukrainki. Switolina ograniczyła błędy, wygrała kluczowe gemy od stanu 5:5 i zamknęła seta.
Druga odsłona była wyrównana tylko na początku. Przy stanie 1:1 Polka miała nawet dwa break pointy, ale ich niewykorzystanie okazało się momentem zwrotnym. Od tego czasu mecz toczył się błyskawicznie pod dyktando faworytki – Klimovicova do końca spotkania, które trwało 75 minut, ugrała zaledwie dwie piłki.
Szalony mecz Majchrzaka. Jeden gem trwał 19 minut
Znacznie więcej dramaturgii przyniósł pojedynek Kamila Majchrzaka (59. ATP). Polak przegrał z Węgrem Fabianem Marozsanem (47. ATP) w trzech setach 3:6, 4:6, 6:7 (5-7), ale wynik nie oddaje w pełni przebiegu walki, która trwała blisko 2,5 godziny. Dla Majchrzaka druga runda to wyrównanie najlepszego wyniku w Melbourne z 2022 roku.
Pierwszy set, trwający zaledwie pół godziny, padł łupem Węgra, ale prawdziwy rollercoaster zaczął się w drugiej partii. Majchrzak przegrywał już 0:5 i wydawało się, że zostanie znokautowany. Wtedy jednak obronił trzy piłki setowe i rzucił się w szaloną pogoń, doprowadzając do wyniku 4:5. Miał nawet szanse na wyrównanie, ale Marozsan ostatecznie utrzymał nerwy na wodzy.
Trzeci set to historia jednego, niesamowitego gema. Przy serwisie Polaka walka trwała aż 19 minut, rozegrano 34 punkty, a Majchrzak obronił sześć break pointów, by objąć prowadzenie 2:1. Końcówka meczu to festiwal zwrotów akcji: Majchrzak najpierw obronił piłkę meczową przy stanie 4:5, potem sam miał dwie piłki setowe, by ostatecznie przegrać w tie-breaku, mimo obronienia kolejnych trzech meczboli.