Maja Chwalińska imponuje rzeźbą
We współczesnym kobiecym tenisie roi się od zawodniczek charakteryzujących się tężyzną fizyczną, co ma wielkie znaczenie w tzw. siłowej grze. Zupełnie inne atuty na korcie ma filigranowa Maja Chwalińska - przede wszystkim niezwykły spryt i "czarodziejską" technikę. Brak wielkiej masy mięśniowej i ogromnej siły nie przeszkodził Polce w dotarciu do finału Roland Garros i w wygraniu turnieju WTA 1000 w Wuhan. Mylą się jednak ci, którzy myślą, że Maja Chwalińska ma mięśnie nieprzystosowane do sportu na najwyższym poziomie. Przeciwnie. Choć z daleka tego nie widać, to gdy przyjrzymy się z bliska muskulaturze tenisistki z Dąbrowy Górniczej, to zobaczymy niesamowitą rzeźbę. Może mięśnie nie są imponujących rozmiarów, ale za to są zarysowane tak, że nie powstydziliby się ich nawet kulturyści. Szczególne wrażenie robią imponujące uda Mai Chwalińskiej. Dokładnie z bliska widać mięśnie Polki w naszej galerii.
Maja Chwalińska - droga do wygranej w WTA 1000 w Wuhan
Przypomnijmy, że Maja Chwalińska w niedzielę, 18 października, wygrała swój pierwszy turniej rangi WTA 1000. Polka w finale zawodów w Wuhan rozprawiła się z mocno zbudowaną Sonay Kartel 2:6, 6:4, 6:2. Wcześniej w półfinale doszło do polsko-polskiego szlagieru, w którym Maja Chwalińska wygrała z Igą Świątek 7:5, 6:1. Pierwszy set był bardzo wyrównany, a w drugim Raszynianka walczyła nie tylko ze znakomicie dysponowaną w Wuhan koleżanką, lecz także z kontuzją, która bardzo mocno utrudniała jej grę. We wcześniejszych rundach tenisistka z Dąbrowy Górniczej eliminowała kolejno: Majar Szarif (6:3, 6:2), Marię Bouzkovą (1:6, 6:1, 6:1), Ivę Jović (6:4, 6:1) i Marię Sakkari (6:0, 3:6, 7:5).
Maja Chwalińska zaszalała po wygranej w Chinach! Tak świętowała. Ale wielka torba