Maja Chwalińska nie wróciła do formy z Roland Garros
Maja Chwalińska na przełomie maja i czerwca stała się sławna nie tylko w Polsce. Tenisistka jak burza szła przez koleje etapy Roland Garros, pokonując po drodze m.in. takie zawodniczki jak Diana Sznajder czy Anna Kalinska. Dopiero w finale znalazła się mocna na Maję Chwalińska (Mirra Andrejewa wygrała z Polką 6:3, 6:2). Kibice mieli nadzieję na to, że właśnie narodziła tenisistka pokroju Igi Świątek, tym bardziej, że Raszynianka akurat przechodziła kryzys formy. Tyle że Iga wróciła do dobrej dyspozycji, a Maja po Roland Garros nie może zbliżyć się do formy z paryskiego turnieju. Liczyliśmy na to, że przełom nastąpi podczas turnieju WTA 500 w Monterrey. Zaczęło się dobrze, ale skończyło źle. W czwartek, 27 sierpnia, z samego rana nadeszły przykre wiadomości o Mai Chwalińskiej.
Galeria: Maja Chwalińska w prywatnej i sportowej odsłonie
Maja Chwalińska - Alicia Parks. Zaczęło się dobrze
Polska tenisistka przegrała z Amerykanką Alycią Parks 6:3, 2:6, 2:6. Rywalka Mai Chwalińskiej znana jest ze swojej siły, ale poza tym niczym specjalnym raczej się nie wyróżnia. Świadczyć o tym może choćby jej miejsce w rankingu WTA. Parks zajmuje w nim 89 miejsce, a Maja Chwalińska - 21. Na korcie jednak tego nie było widać. Polska zaczęła dobrze - wygrała seta i swoim sprytem i techniką neutralizowała siłę Amerykanki. Wydawało się, że tenisistka z Dąbrowy Górniczej awansuje do ćwierćfinału turnieju WTA 500 w Monterrey. W drugim i trzecim secie jednak zdecydowanie górą była Amerykanka i to ona zameldowała się w kolejnej rundzie. Maja Chwalińska kolejny pojedynek rozegra na US Open.
Niebywałe, co spotkało Maję Chwalińską pod budynkiem TVN! To rozczuli największego twardziela