Maja Chwalińska w sezonie 2026
Maja Chwalińska pokazała, że polski żeński tenis to nie tylko Iga Świątek. Jeszcze do maja 2026 roku wiele osób tak mówiło. Turniej Roland Garros jednak zmienił wszystko. Raszynianka odpadła już na etapie czwartej rundy po porażce z Ukrainą Martą Kostiuk. Maja Chwalińska natomiast w kapitalnym stylu dotarła do finału. Dopiero tam musiała uznać wyższość rywalki, którą była świetnie dysponowana Rosjanka Mirra Andrejewa. Potem tenisistka z Dąbrowy Górniczej nieco obniżyła loty, by pod koniec sezonu wygrać swój pierwszy w karierze turniej rangi WTA 1000 (w chińskim Wuhan), pokonując w decydującym meczu Sonay Kartal z Wielkiej Brytanii. Po awansie do finału French Open Polka znalazła się na 21. miejscu w rankingu WTA, a po triumfie w Wuhan na 11. Jest jednak jeszcze coś, co napawać nas może dumą. Maja Chwalińska znalazła się w TOP5 tenisistek. Chodzi o to, że nasza zawodniczka jako jedna pięciu zawodniczek na świecie w sezonie 2026 znalazła się i w finale turnieju wielkoszlemowego, i w finale turnieju WTA 1000.
Maja Chwalińska musiała zrezygnować! Pilna informacja prosto z Tokio
Galeria: Maja Chwalińska i jej mięśnie z bliska
Wielkie osiągnięcie Mai Chwalińskiej. Jest obok Rybakiny i Sabalenki
Oprócz Mai Chwalińskiej w elitarnym gronie znalazły się jeszcze: liderka rankingu WTA Jelena Rybakina (zwycięstwa w Australian Open i US Open, finały w Indian Wells i Toronto), wiceliderka tego zestawienia Aryna Sabalenka (finały w Australian Open i US Open, wygrane w Miami i Indian Wells), Mirra Andrejewa (wygrana w Roland Garros i finał w Madrycie) i Karolina Muchowa (finał Wimbledonu i wygrana w Dausze). Miejsce w TOP5 w takim towarzystwie to wielkie osiągnięcie Mai Chwalińskiej. Tego nikt już jej nie zabierze.
Te słowa Mai Chwalińskiej rozdzierają serce na miliony kawałków! Poruszające wyznanie o kontuzji