Mecz Magdaleny Fręch z Marie Bouzkovą zgodnie z przewidywaniami obfitował w długie wymiany. Obie panie znane są z solidności i dobrej defensywy. W pierwszym secie Polka roztrwoniła przewagę 2:0 i przegrywała 2:3, ale potem znów podniosła swój poziom, a Czeszka wyglądała w tym fragmencie meczu, jakby miała drobne problemy fizyczne i popełniała nieco więcej błędów. Fręch wygrała tę partię 6:3.
W drugim secie inicjatywa długo była po stronie Marie Bouzkovej. Magdalena Fręch przegrywała w tej partii 1:3 a potem 2:4. Zdołała odrobić straty doprowadzić do remisu 4:4, ale niestety w końcówce seta przytrafiły jej się kosztowne błędy. Przegrała go 4:6.
W trzecim secie znów było dużo przełamań, długich wymian i zaciętej walki na przewagi. Lepiej trudy tego rozgrywanego w upale długiego pojedynku zniosła Magda Fręch. Pod koniec Czeszkę łapały skurcze i korzystała z przerwy medycznej. Polka zachowała więcej sił i domknęła to spotkanie, wygrywając 6:3, 4:6, 6:3. Mecz trwał 2 godziny i 58 minut.
Magdalena Fręch po tym zwycięstwie już na pewno wróci do Top-50 rankingu WTA (obecnie nr 57). To jej pierwszy półfinał w głównym cyklu od września 2024 r., kiedy wygrała turniej WTA 500 w Guadalajarze. Rywalkę w sobotnim półfinale pozna późno w nocy po meczu reprezentującej Andorę Victorii Jimenez Kasintsevej (w 2. rundzie pokonała 5:7, 7:6, 7:5 Magdę Linette) z Chinką Shuai Zhang. Za awans do 1/2 finału Magda Fręch zarobiła już 66 tys. dolarów.
