- Kacper Tomasiak, medalista olimpijski, szczerze opowiada o trudach profesjonalnego sportu.
- Mimo sukcesu skoczek przyznaje, że strach i presja są wciąż obecne w jego karierze.
- Po igrzyskach Tomasiak wierzy, że "wszystko jest możliwe" w skokach narciarskich.
- Co z przyszłością skoczka i jego udziałem w kolejnych igrzyskach?
Cena sukcesu i wciąż obecny strach
Droga na sportowy szczyt jest wyboista, o czym doskonale wie młody medalista. Jak sam przyznaje, sukcesy takie jak ten olimpijski są nagrodą za wszystkie trudne momenty. Nie ukrywa jednak, że presja i ryzyko wpisane w skoki narciarskie wciąż potrafią dać o sobie znać.
- Zdarzają się oczywiście pojedyncze takie przypadki, gdy warunki są bardzo ciężkie (...) ten strach gdzieś tam czasem się pojawia - przyznaje Tomasiak.
Przeczytaj także: Semirunnij i Kurakowa w pierwszym rzędzie u Nawrockiego! Zaroiło się od prezentów
Mimo to na co dzień stara się nie zaprzątać sobie tym głowy i po prostu czerpać radość ze skakania. Jak podkreśla, jest wdzięczny wszystkim, którzy wspierali go w najtrudniejszych chwilach i dawali siłę, by się nie poddać.
"Wszystko jest możliwe"
Reakcja Tomasiaka na medal była stonowana, zwłaszcza w porównaniu z ekspresyjną radością rywali. Jak tłumaczy, mocno przeżywał ten sukces wewnętrznie, ale na zewnątrz zabrakło mu już energii na okazywanie wielkiej euforii. Najważniejszą lekcją, jaką wyniósł z igrzysk, jest jednak głębokie przekonanie, które zmienia jego perspektywę.
- Jeszcze bardziej niż wcześniej uwierzyłem w to, że w skokach wszystko jest możliwe - stwierdza skoczek.
Zobacz też: Władimir Semirunnij chce wydać pieniądze za medal w Polsce. Ogłosił konkrety
Ta świadomość, że losy w tej dyscyplinie mogą odwrócić się w mgnieniu oka, wpływa na jego postrzeganie całej kariery i planowanie kolejnych kroków. Jednocześnie nie ukrywa zmęczenia medialnym zgiełkiem, który towarzyszy mu od powrotu do kraju.
Zaskakująca deklaracja. Co z kolejnymi igrzyskami?
Największe poruszenie wywołała jednak jego wypowiedź na temat przyszłości i kolejnych igrzysk olimpijskich za cztery lata. Zapytany przez "Super Express" o potencjalny start w duecie ze swoim bratem Konradem, Kacper Tomasiak udzielił zaskakującej odpowiedzi, która pokazuje, jak nieprzewidywalna jest kariera skoczka.
- Nie wiadomo czy którykolwiek z nas będzie startować na igrzyskach za cztery lata, bo to jednak jest taki długi okres czasu, że wszystko się tutaj może pozmieniać właściwie z sezonu na sezon - ocenia Tomasiak.
Dodał, że w przyszłym sezonie równie dobrze może dominować i wszystko wygrywać, jak i mieć problemy z awansem do drugiej serii. Ta dojrzała i realistyczna postawa pokazuje, że skoczek twardo stąpa po ziemi, a swój medalowy sukces traktuje jako potwierdzenie dobrze obranej drogi, a nie gwarancję kolejnych triumfów. Na razie skupia się na najbliższych celach, czyli udanym występie na Mistrzostwach Świata Juniorów i "wczuciu się" w skocznie do lotów.