- Kacper Tomasiak, medalista Igrzysk Olimpijskich, zaskakuje dojrzałością i spokojem po sukcesie.
- Młody skoczek otwarcie mówi o zmęczeniu popularnością i planach inwestycyjnych, myśląc o przyszłości po karierze.
- Zamiast marzyć o byciu "nowym Małyszem", Tomasiak stawia na bycie sobą i koncentruje się na własnej drodze.
- Dowiedz się, dlaczego Kacper Tomasiak, mimo młodego wieku, podchodzi do sportu i finansów z tak chłodną kalkulacją.
Spokój zamiast euforii
Gdy jedni po zdobyciu medalu eksplodują z radości, Kacper Tomasiak zachował niemal stoicki spokój. Jak sam przyznaje, sukces docierał do niego powoli, a na wielką fetę po prostu zabrakło mu sił. Jego powściągliwość w okazywaniu emocji jest cechą, która odróżnia go od wielu rówieśników.
- Trochę też tak na pewno nie do końca to dochodziło do mnie na początku, a później już aż tak tej energii na tę radość nie było - mówi Tomasiak w rozmowie z "Super Expressem". - To się tak złożyło na to, że tak w środku dosyć mocno przeżywałem, ale na zewnątrz aż tak tego po prostu nie okazywałem - dodaje.
Przeczytaj także: Czy odwołają mundial?! Prezydent FIFA zabrał głos w sprawie chaosu w Meksyku po śmierci El Mencho
Ta powściągliwość dotyczy zarówno sukcesów, jak i porażek. W przeciwieństwie do niektórych rywali, którzy żywiołowo reagują na każdą sytuację, Tomasiak swoje emocje trzyma na wodzy.
- Ja najczęściej i tych dobrych, i tych złych emocji nie okazuję aż tak bardzo zewnętrznie - tłumaczy skoczek.
Mimo zmęczenia medialnym szumem, który pojawił się po sukcesie, zawodnik cierpliwie wypełnia swoje obowiązki.
- Nie ukrywam, że trochę jestem już tym wszystkim zmęczony, ale też mieliśmy taki plan z trenerami, żeby te wszystkie pozasportowe aktywności jak najszybciej załatwić i później już mieć trochę wolnego, żeby właśnie odpocząć - zdradza.
"Pieniądze szybko się kończą"
Największym zaskoczeniem w rozmowie z młodym medalistą jest jego niezwykła dojrzałość w podejściu do finansów. Podczas gdy wielu sportowców po pierwszym dużym sukcesie myśli o konsumpcji, Tomasiak już teraz planuje inwestycje, które mają zabezpieczyć jego przyszłość po zakończeniu kariery.
- Tak na dobrą sprawę, tak konkretnie się jeszcze nie zastanawiałem, ale na pewno większą część przeznaczę na jakieś mieszkania albo coś w stylu właśnie takiej bardziej inwestycji - deklaruje.
Zobacz też: Dariusz Szpakowski nie jedzie na mundial! TVP wysyła tylko dwóch komentatorów. Dyrektor ujawnia nazwiska
Skąd takie podejście u tak młodego zawodnika? Tomasiak doskonale zdaje sobie sprawę z niepewności, jaka wiąże się z zawodowym uprawianiem sportu.
- W sporcie te pieniądze czasami się szybko kończą, jeżeli po prostu tej formy brakuje albo się przydarzą też nawet jakieś rzeczy niezależne od nas, że po prostu już przestaniemy zarabiać. Wtedy na taką ewentualność warto się zabezpieczyć, kiedy już te pieniądze są, bo jednak później różnie może być - analizuje.
Być sobą, a nie nowym Małyszem
Choć na początku swojej przygody ze skokami marzył, by być jak Adam Małysz, dziś Kacper Tomasiak chce pisać własną historię. Sukces na igrzyskach tylko utwierdził go w przekonaniu, że droga, którą obrał, jest słuszna.
- Kiedy zaczynałem skakać, to wydaje mi się, że wtedy jednak bardziej chciałem być nowym Adamem Małyszem. Ale później starałem się podchodzić do tego, żeby być po prostu sobą, a nie naśladować kogoś innego - wspomina.
Teraz jego celem jest medal na Mistrzostwach Świata Juniorów, choć nie nakłada na siebie presji zdobycia złota. Chce też oswoić się ze skoczniami mamucimi i po prostu czerpać radość ze skakania. A co z kolejnym sezonem Pucharu Świata?
- Równocześnie mogę nawet zdecydowanie dominować i wszystko wygrywać, a też mogę nie wchodzić do drugiej serii, więc nie wiadomo, jak to wszystko się potoczy. Bardziej się staram skupić po prostu na pracy, którą muszę wykonać - kończy Tomasiak.