Legenda skoków o Kacprze Tomasiaku
Martin Schmitt należał do tych, którzy nie przejmowali się długą przerwą od rywalizacji w wykonaniu Kacpra Tomasiaka. Młodzian nie został zabrany na mistrzostwa świata w lotach, nie skakał również w Willingen. Aż do olimpijskiego konkursu na skoczni normalnej w Predazzo skupiał się na treningu i odpoczynku od powrotu z Japonii i ostatniego konkursu na Okurayamie (18 stycznia).
W poniedziałkowy wieczór Tomasiak napisał kolejny rozdział pięknej historii polskich skoków. Typowany na jednego z tych, którzy mogą sprawić sensację – faktycznie mocno narozrabiał w stawce. Srebrny medal, drugie miejsce konkursu elity to pierwsze podium 19-letniego Polaka. – Skakał naprawdę bardzo dobrze na treningach, ale nigdy nie wiadomo, jak zawodnik poradzi sobie w swoim pierwszym konkursie olimpijskim – może sam nałoży na siebie presję? Może oczekiwania są zbyt duże? Może czuje, że to moment, w którym Polska znów powinna osiągnąć coś wielkiego… Świetnie, że potrafił to potwierdzić w zawodach – powiedział Schmitt.
To pomogło Tomasiakowi
Schmitt, obecnie ekspert Eurosportu, zastanawiał się, co sprawiło, że Tomasiak wytrzymał presję psychiczną. W końcu po pierwszej serii atakował podium z czwartego miejsca, ze stratą jedynie 0,1 pkt do Kristoffera Eriksena Sundala. Tę czwartą pozycję zajmował ex aequo z Gregorem Deschwandenem (który z kolei... też ex aequo wywalczył brązowy medal razem z Renem Nikaido).
– Sztab musiał po prostu wprowadzić go w bardzo dobry stan mentalny. Jego skok w drugiej serii był jasnym sygnałem i wielkim osiągnięciem – dodał Schmitt.
Już we wtorek (10 lutego) konkurs drużyn mieszanych. Transmisje z igrzysk olimpijskich Mediolan Cortina w Eurosporcie i HBO Max.
